Pastor z rodzicami homoseksualistami przemienia przesłanie kościoła

caleb katlenbach

Jako dziecko Caleb Kaltenbach często był zabierany na parady równości i dzikie imprezy. Najgorszą rzeczą, jaką widział w dzieciństwie, byli chrześcijanie trzymający tablice z napisem „Bóg was nienawidzi”.

– Nie chcę mieć z tym nic wspólnego – mówił wtedy. Jednak w liceum Caleb przyszedł do Jezusa. Później został pastorem i założył kościół, który nie idzie na ustępstwa w kwestii prawdy, a jednocześnie oferuje miłość ludziom z „poplątanym” życiem.

Jego niezwykła przemiana z mężczyzny nienawidzącego chrześcijan w chrześcijanina przepełnionego miłością to więcej, niż zwykłe świadectwo. To światło na ścieżce kościoła ku przemianie przesłania, aby mógł przyciągać grzeszników, a nie ich przepędzać, kiedy świat staje się coraz bardziej świecki.

Jak opowiadał Caleb w filmie Outreach, kiedy miał dwa lata, jego rodzice się rozwiedli i „w tym samym czasie wyjawili, że są homoseksualistami”.

– Przez całe życie byłem wychowywany przez parę lesbijek i geja – powiedział Caleb.

Jego rodzice byli profesorami – ojciec wykładał filozofię, prawo i retorykę na Uniwersytecie Missouri w Columbii, a matka angielski na Uniwersytecie Missouri w Kansas.

– Dorastałem w społeczności gejów i lesbijek – powiedział. – Moi rodzice nie chcieli zatrudniać niań, więc zabierali mnie ze sobą na imprezy kiedy miałem 4, 6, 7 lat. Bywałem na biwakach, w klubach i na paradach równości.

– Nienawidziłem chrześcijan – wspominał. – Nie chciałem mieć z nimi nic wspólnego.

Na koniec jednej z parad równości spotkał chrześcijan z transparentami, na których było napisane „Bóg was nienawidzi” i „Nawróć się lub spłoń”.

Polewali wszystkich wodą i moczem.

Caleb, jako młody i łatwo ulegający wpływom 9-latek, odwrócił się do mamy i zapytał, dlaczego ci ludzie to robili.

– Cóż, Caleb, to chrześcijanie – odpowiedziała. – A chrześcijanie nienawidzą homoseksualistów. Nie lubią ludzi, którzy się od nich różnią.

– Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego – odpowiedział.

Kolejne wspomnienie wzięło się z jego nastoletnich lat, kiedy chodził z mamą na imprezy. Miał wtedy w zwyczaju szukać jakiegoś pokoju, w którym mógł pograć w gry, np. w „Duck Hunt” czy „Kung Fu”.

Louis, dobrze zbudowany 30-latek, zaprzyjaźnił się z nim podczas tych przyjęć.

Lata później Caleb spotkał Louisa u lekarza. Mężczyzna był wychudzony, a skóra na jego czole wyglądała dziwnie. Caleb zapytał, co mu dolegało.

– Mam AIDS, przygotowuję się na śmierć – odpowiedział Louis.

Kiedy Caleb odwiedził w szpitalu Louisa, „wrak człowieka”, zaledwie kilka dni przed jego śmiercią, zobaczył coś przerażającego. Louis trząsł się z zimna pod dziewięcioma kocami, a jego rodzina obserwowała go bezdusznie z drugiego końca pokoju.

– Byli prawie że przyklejeni do ściany, a w rękach trzymali wielkie Biblie. Wyglądali, jakby spodziewali się ataku plutonu egzekucyjnego – wspominał Caleb, opowiadając o pozbawionej współczucia najbliższej rodzinie Louisa.
Kiedy ten poprosił o wodę, podali mu ją, uważając, by go nie dotknąć.

– Czemu się tak zachowują? – zapytał Caleb swoją mamę.

– Cóż, Caleb, to chrześcijanie – odpowiedziała. – A chrześcijanie nienawidzą homoseksualistów. Nie lubią ludzi, którzy się od nich różnią.

– Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego – powiedział znowu.

Podszedł do Louisa, przytulił go, pocałował i pożegnał.

Kiedy Caleb poszedł do liceum, był już pełen gorącej nienawiści do chrześcijan.

Mimo to poszedł na koło biblijne i został wystarczająco długo, aby odkryć zupełnie inny obraz Jezusa, niż ten, który przedstawiali chrześcijanie, kiedy dorastał.

Jezus był inny, niż większość ludzi trzymających transparenty na ulicach

– Jezus był inny, niż większość ludzi trzymających transparenty na ulicach – wspominał. – Jezus nie zgadzał się na grzech, ale podwijał rękawy i angażował się w życie ludzi.

Nawrócił się, poszedł do domu i powiedział o tym rodzicom, a ci dali mu szlaban.

Niedługo potem poprzez studiowanie Słowa Bożego Caleb zrozumiał, że seks był zarezerwowany dla małżeństw między mężczyzną i kobietą. Powiedział o tym rodzicom, a oni wyrzucili go z domu.

Caleb mieszkał z innymi ludźmi. Poszedł do szkoły biblijnej w Kansas. Głosił w 20-osobowym kościele w miasteczku liczącym 50 mieszkańców.

Zaprosił swoją mamę, a ona przyszła.

– Byłem taki podekscytowany, żyjąc w napięciu między łaską i prawdą – powiedział.

Mama nie wróciła, a dwie niedziele później starsi polecili Calebowi, aby nigdy więcej nie zapraszał „kogoś takiego”.

– Nie jesteśmy tego typu kościołem – powiedzieli mu starsi.

Caleb wygłosił tam swoje ostatnie kazanie i skierował frustracje do Boga.

– Boże, chcę kościoła wypełnionego ludźmi, którzy mają problem ze swoją seksualnością, którzy są w gangach, mają depresję, piją i biorą narkotyki, ludźmi z problemami małżeńskimi, ludźmi nieidealnymi – modlił się Caleb. – Chcę każdego, ponieważ kościół to mozaika zniszczonych żyć, które zostały złożone razem, aby chwalić Boga.

Dziś Caleb jest pastorem

Dziś Caleb jest pastorem właśnie takiego kościoła w południowej Kalifornii. Napisał też książkę „Messy Grace: How a Pastor with Gay Parents Learned to Love Others without Sacrificing Conviction” (z ang. „Poplątana łaska: jak pastor mający rodziców homoseksualistów nauczył się kochać innych, nie poświęcając przekonań”).

Kiedy jego mama zadzwoniła i powiedziała, że jej partnerka Vera umierała na raka, Caleb poleciał do niej, aby przy niej być. Oczywiście modlił się o okazję do podzielenia się z nią Ewangelią, ale ostatecznie po kilku dniach Vera odrzuciła przesłanie zbawienia przez wiarę i łaskę.

– Myślę, że jesteś słaby, Caleb – powiedziała mu. – Ludzie, którzy polegają na Jezusie, są słabi.

W 2010 r. Caleb i jego żona przeprowadzili się do Teksasu, aby tam pastorować. W ciągu następnego roku także jego matka i ojciec osobno przeprowadzili się do Teksasu i zaczęli chodzić do kościoła.

W 2013 r. Caleb wyjechał, aby zostać pastorem Discovery Church w Simi Valley w Kalifornii. Dwa tygodnie przed wyjazdem mężczyzna był świadkiem, jak jego rodzice podchodzą do ołtarza, aby uwierzyć w Chrystusa. Wciąż borykają się z pokusami, ale wierzą w Jezusa i starają się chodzić do kościoła, mimo że chrześcijanie czasem wytykają im ich błędy.

– Jak to wszystko współgra? Nie mam pojęcia – powiedział Caleb. – Częścią życia w napięciu między łaską i prawdą jest to, że nie my to napięcie rozładowujemy. Musimy je doceniać i kochać „poplątanych” ludzi. Musimy stworzyć miejsce, w którym można czuć się dobrze, zanim się uwierzy.

Autor: Michael Ashcraft

Źródło: God Reports

Inne
Fatalne skutki kłamstwa, że „chrześcijanie nienawidzą homoseksualistów”
Projektant z Hollywood porzucił homoseksualizm po wizycie w kościele

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *