Powstanie życia z materii nieożywionej

W poszukiwaniu prawdy o początkach
G.S. MCLean, R. Oakland, L. McLean

Część 2: EWOLUCYJNY MODEL STWORZENIA ŚWIATA
Powstanie życia z materii nieożywionej

Podstawową tezą ewolucji jest twierdzenie, że życie na Ziemi powstało w wyniku przypadkowych procesów zachodzących przez wiele milionów lat. Sporo spekulacji wiąże się przy tym z cząstkami nieożywionymi. Dzięki naukowcom przejście od materii nieożywionej do żywego organizmu wydaje się być czymś bardzo naturalnym i zwyczajnym. Na ten właśnie temat wypowiada się pewien badacz:

Możemy snuć natchnione domysły, ale nie wiemy do końca, jakie fizyczne i chemiczne właściwości skorupy ziemskiej, oceanów i atmosfery umożliwiły tak nagłe pojawienie się życia. Nie mamy pewności, jaka ilość i jakie formy energii przenikały Ziemię w jej pierwszych dniach. Dlatego przed naukowcami wciąż stoi problem wyjaśnienia nagłego pojawienia się życia na tak młodej (4,6 mld lat) planecie. Jest to kwestia dręcząca nas od XIX w., kiedy to naukowcy zaczęli akceptować ewolucję w biologii, odrzucając możliwość, że organizmy żywe zostały stworzone w swej obecnej złożoności przez jakąś siłę nadprzyrodzoną. Nasuwa się więc pytanie, w jaki sposób tak nadzwyczajne zjawisko, zwane życiem, mogło powstać jako dzieło przypadku.

Asimow stwierdza, że nauka odrzuca możliwość powstania życia w wyniku ingerencji nadprzyrodzonej siły stwórczej. Uważa, że zamiast Stwórcy najlepiej przyjąć „natchniony domysł”. Ponownie widzimy, co się dzieje, gdy człowiek odrzuca prawdę zakorzenioną w jego sercu i zaczyna szukać czegoś, co może zastąpić Boga–Stwórcę.

Samoczynne powstawanie życia na Ziemi

Kilkaset lat temu powszechnie uważano, że życie można wytworzyć z materii nieożywionej dzięki procesowi samorództwa. Ludzie sądzili, że pozostawione na jakiś czas odpadki zamieniają się w końcu w larwy, muchy i szczury.

Niejaki Francesco Redi postanowił naukowo udowodnić, że żywe organizmy nie mogą powstać z materii nieożywionej. Zostawił więc na zewnątrz śmieci okryte drobną siatką. Miała ona uniemożliwić muchom i szczurom kontakt z odpadkami. W ten sposób udowodnił swoim współczesnym, że rzekome samorództwo nie istnieje.

Dziś aż trudno uwierzyć, że kiedyś ludzie w to wierzyli. Współcześni naukowcy wyśmieliby prosty eksperyment, którym posłużył się Redi, by udowodnić intelektualistom swoich czasów, że się mylili.

A jednak teoria ewolucji opiera się na założeniu bardzo podobnym do samorództwa. Bez żadnych wątpliwości przyjmuje się w niej, że materia może zostać ożywiona dzięki procesowi trwającemu miliony lat i kierowanemu jedynie przypadkowymi wydarzeniami

Prawo biogenezy

Co na to dowody empiryczne? Obserwacje wynikające z badania żywych organizmów wskazują, że życie może być przekazywane przez już istniejący żywy organizm. Ta biologiczna zasada zwana jest prawem biogenezy.

Komórka jest przez biologów uważana za podstawową jednostkę życia. Żaden naukowiec nigdy nie zauważył, by jakaś komórka powstała z materii nieożywionej w wyniku samorództwa. Skomplikowane urządzenia techniczne służące do przeprowadzania eksperymentów nie są w stanie wytworzyć żywej komórki. Pochodzi ona zawsze od już istniejącej komórki.

Organizmy wielokomórkowe nigdy nie powstają samoczynnie z materii nieożywionej. Ciągłość życia może istnieć tylko dzięki żywym organizmom, które dają życie nowym pokoleniom. Rośliny wydają nasienie, z którego wyrastają nowe rośliny tego samego gatunku; koty dają życie kociętom, które rozwijają się i stają się dojrzałymi osobnikami. Życie może powstać jedynie z życia, które już jest. Potężne dowody wspierające prawo biogenezy wskazują, że istniejące fakty są zgodne z biblijną tezą o początku życia.

poprzedni rozdział | kolejny rozdział

© Wydawnictwo „Pojednanie”

Zobacz również

2. Nienaganny

Biskup zaś ma być nienaganny. I Tym 3,2 Mąż Boży jest to człowiek cieszący się …