Geologia a dowody empiryczne

W poszukiwaniu prawdy o początkach
G.S. MCLean, R. Oakland, L. McLean

Część 3: GEOLOGIA I SKAMIENIAŁOŚCI
Geologia a dowody empiryczne

Przez cały czas przyglądamy się twierdzeniom dwóch przeciwstawnych modeli początków i dziejów Ziemi — teorii ewolucji i kreacjonizmowi. Po ich przeanalizowaniu dotarliśmy do momentu, w którym przyjrzymy się dowodom empirycznym i ocenimy w ich świetle wiarygodność obu koncepcji.

W pierwszej części książki zaprezentowaliśmy biblijny model stworzenia świata i opis pierwotnej Ziemi. Mówiliśmy o tym, że różniła się od ona obecnej. Na całej planecie panowało cieplarniane środowisko, umożliwiające rozwój subtropikalnej roślinności. Życie nie tylko było bardziej bujne, organizmy większe, ale istniało również dużo więcej form życia.

Według Biblii cała pierwotna Ziemia została zniszczona podczas potopu za czasów Noego. Ta katastrofa spowodowała wymarcie wielu gatunków roślin i zwierząt. Erupcje wulkaniczne, meteoryty i inne formy materii spadającej z przestrzeni kosmicznej, nagromadzenie ogromnych ilości wody i lodu, wzmożona aktywność pływów morskich i zmiany geologiczne spowodowały gwałtowne zniszczenie życia na Ziemi. W związku z tym w różnych jej warstwach powinny znajdować się skamieniałe organizmy, których ułożenie wskazywałoby, że to jakiś kataklizm je tam uwięził. Skamieliny powinny być porozrzucane w różnych warstwach geologicznych bez szczególnego porządku. Nierzadko powinny być wymieszane z pozostałościami wulkanicznymi i zasypane w poziomych warstwach Ziemi pozostałych po potopie.

Jeśli te wydarzenia faktycznie miały miejsce w przeszłości, muszą być na to dowody. Zbadanie takich dowodów pochodzących z całego świata pomoże ocenić, czy biblijny model stworzenia świata jest prawdziwy. Raz jeszcze przekonamy się, że to, co Biblia opisuje jako wydarzenia z przeszłości, można udowodnić, badając warstwy geologiczne i skamieniałości w nich zawarte.

Złoże w Burgess Shale

Złoże skamielin w Burgess Shale zostało uznane za jedno z miejsc, w którym skamieniałości występują najobficiej. Szczególnie dużo jest tam trylobitów — organizmów rzekomo najliczniej występujących w kambrze pół miliarda lat temu.

Obok trylobitów znajdują się tam liczne dziwnie wyglądające stworzenia, przypominające istoty z opowieści fantastyczno–naukowych. W artykule zatytułowanym „Tak zostaliśmy zapisani w kamieniu” opisano niesamowicie złożoną strukturę niektórych z nich. Wiele wygląda tak dziwacznie, że paleontolodzy nawet nie podjęli próby powiązania ich z jakimś współczesnym gatunkiem zwierząt.

Nagła obfitość skamielin tak wysoce rozwiniętych form życia sprawiła, że wielu naukowców zaczęło weryfikować swoje poglądy na temat ewolucji. Wspomniany artykuł zawiera opinię Harry’ego Whittingtona z uniwersytetu w Cambridge. Prowadził on obszerne badania nad skamieniałościami z Burgess Shale:

Podręcznikowe drzewo ewolucyjne, przedstawiające wszystkie organizmy wywodzące się od kilku wspólnych przodków, jest niedokładne. Tak naprawdę ewolucja stanowi dżunglę pełną rozmaitych gatunków z zamierzchłej przeszłości, którym często nie udało się przetrwać do dziś.

Pojawienie się w jednym miejscu pozostałości tak wielu złożonych form życia nie jest jedyną tajemnicą. Należy również wyjaśnić, jak udało się je zachować w najdrobniejszym szczególe, w subtropikalnym środowisku, jakie wówczas panowało. Jim Aitken z Kanadyjskiego Towarzystwa Geologicznego w Calgary, w prowincji Alberta, jest geologiem, który zebrał wiele okazów w Burgess Shale. W tym samym, artykule wyjaśnia on, jak według ewolucjonistów powstały te skamieniałości:

W połowie kambru Ziemia obracała się wokół osi, której biegun północny znajdował się gdzieś na Oceanie Spokojnym. Miejscowość Field mieściła się w tropikalnych lub subtropikalnych szerokościach geograficznych. Nie było śladu gór obecnie znajdujących się w Kolumbii Brytyjskiej. Ciepły ocean docierał do wschodniej granicy stanu Saskatchewan. Niedaleko Field była rafa przybrzeżna, docierająca do powierzchni morza. W pewnym momencie osunęła się ona 150 metrów w dół do dna morskiego. Gruby muł nagromadził się w pochyłych wgłębieniach dna rafy, gdzie kwitnąco rozwijały się stworzenia z Burgess Shale.

Ale od czasu do czasu różne kataklizmy uderzały w tę morską społeczność. Pochyłe wgłębienia wypełnione mułem nie były stabilne. Zdarzały się drobne podwodne lawiny błotne, które pociągały za sobą rośliny i zwierzęta, grzebiąc je na większych głębokościach. Zazwyczaj zwierzęta padlinożerne i proces rozkładu szybko niszczyły zasypane ciała, pozostawiając jedynie drobne szczątki i skorupy zachowane w skamielinach. Jednak niektóre lawiny pojawiały się w miejscach, gdzie w wodzie było mało tlenu. Zwierzęta padlinożerne nie mogły tam zamieszkiwać, proces rozkładu również był tam zahamowany. W miarę upływu czasu minerały przeniknęły do tkanek. Następnie wszystko okryło się grubą warstwą mułu i dzięki temu najdrobniejsze szczegóły budowy organizmów zostały zachowane do dnia dzisiejszego.

Tradycyjne wyjaśnienie nagromadzenia skamieniałości w Burgess Shale opiera się na założeniu, że organizmy żywe powstały w wyniku długotrwałej ewolucji. Wiele różnych odmian życia, niesamowita budowa i złożoność skamielin tam zachowanych spowodowała, że wielu ewolucjonistów zaczęło kwestionować długo podtrzymywane poglądy na temat przebiegu ewolucji.

Obecność trylobitów, które zawsze uważane były za najbardziej prymitywne wielokomórkowce, obok innych złożonych form organizmów podważa koncepcję istnienia uporządkowanego układu organizmów, prezentowanego w tabeli geologicznej. Innymi słowy, rozpowszechniony podręcznikowy wykres przedstawiający ewolucję jako drzewo, zgodnie z którym wszystkie obecnie żyjące organizmy rozwinęły się z kilku wspólnych przodków, nie zgadza się z faktami (ryc. 71). Pasują jednak one do opisu biblijnego.

zob. powiększenie

Ryc. 71
Jednym z głównych założeń ewolucji jest to, że wszystkie formy życia wywodzą się od kilku wspólnych przodków. Fakty wskazują jednak, że liczne organizmy pojawiły się w tym samym czasie.

Kolejnym ciekawym aspektem wspomnianego złoża jest fakt, że w momencie, gdy doszło do skamienienia, istniały tam warunki tropikalne. Ewolucjoniści starali się wyjaśnić zmianę klimatu (który obecnie różni się radykalnie od tego z zamierzchłej przeszłości). Wysunęli hipotezę, że spowodowane to zostało zmianą położenia geograficznych biegunów Ziemi. Jednak, jak już wykazaliśmy, przyglądając się dowodom zawartym w skamieniałościach pochodzących z całego świata, warunki tropikalne lub subtropikalne występowały na całym świecie. Raz jeszcze wydaje się, że biblijna koncepcja pierwotnej Ziemi otoczonej powłoką wodną właściwie wyjaśnia różnice klimatyczne w przeszłości i teraźniejszości.

W świetle biblijnego modelu powstania i dziejów Ziemi można także kwestionować mechanizm powstawania skamielin jedynie w niektórych miejscach, jak sugeruje uniformitarianizm. Biblia twierdzi, że wszystkie gatunki w pełni rozwiniętych zwierząt, które żyły w tropikalnym środowisku, zostały zniszczone przez ogólnoświatowy kataklizm — wody potopu. Dowody pochodzące ze skamieniałości wskazują, że nagłe zasypanie wszystkich żywych organizmów było regułą, a nie wyjątkiem.

Złoże Love Bone

Złoże Love Bone, położone 25 kilometrów na zachód od Gainsville na Florydzie, jest znane jako jedno z najbardziej bogatych złóż skamieniałości w Ameryce Północnej. Prace odkrywkowe, prowadzone od 1974 do 1981 roku pozwoliły znaleźć pod powierzchnią ziemi ponad 100 gatunków kręgowców.

Naukowcy prowadzili prace odkrywkowe na obszarze długości 36 metrów, szerokości 18 metrów i głębokości 4,5 metra. Teren ten, wielkości przeciętnej sali gimnastycznej, dostarczył ponad milion skamielin. W niektórych miejscach jest ich tak dużo, że kości stanowią ponad pięćdziesiąt procent gleby.

Pozostałości wielu różnych rodzajów zwierząt zamieszkujących wodę i lądy można znaleźć właśnie w tym miejscu. Szczątki wymarłych rekinów, wielorybów i krów morskich wskazują, że miejsce ich odkrycia znajdowało się blisko słonej wody. Skamieniałości ryb i zwierząt słodkowodnych, takich jak węgorze słodkowodne, aligatory i żółwie, wskazują jednak na obecność w pobliżu także wody słodkiej. Do zwierząt lądowych tam odkrytych należą węże, różne odmiany gryzoni, dwa gatunki szopów, cztery gatunki wilków, kot szablistozębny, słoń, tapir, dwa gatunki nosorożców, siedem rodzajów koni, lama i trzy gatunki wielbłądów.

Aby wytłumaczyć wymieszanie tak wielu rodzajów organizmów zamieszkujących środowisko wodne i lądowe, paleontolodzy podają następujące wyjaśnienie. Dziewięć milionów lat temu poziom morza dookoła Florydy był wyższy od obecnego, tworząc słonowodne bagno, sięgające o prawie 100 kilometrów dalej w głąb lądu niż obecnie. Strumień wody słodkiej powoli sączył się do słonowodnego bagna. Brzegi strumienia otaczał las przetykany bagnami ze słodką wodą. Złoże Love Bone znajduje się rzekomo w miejscu zakrzywienia strumienia, gdzie w stojącej wodzie nagromadziły się skamieniałości.

Wydanie specjalne dzieła „Science And Mechanics” (Nauka i mechanika) zawiera artykuł o złożu Love Bone, zatytułowany „Odkopując przeszłość Florydy”. Jest tam między innymi wywiad z paleontologiem pracującym w Stanowym Muzeum Florydy, który kierował pracami odkrywkowymi — doktorem Davidem Webbem. Wyjaśnia on:

Prawie niemożliwe jest dzisiaj znalezienie miejsca, w którym jednocześnie żyje ponad sto gatunków kręgowców. Znalezienie takiej ilości skamieniałości jest wręcz niewiarygodne. Skupienie kości jest niezwykłe, co pokazuje, że w przeszłości życie musiało być tu bujne i obfite. Wygląda na to, że klimat musiał być bardziej tropikalny i korzystniejszy niż współcześnie. Znaleziono tu wiele unikatowych gatunków, a nawet kilka wcześniej nieznanych naukowcom. Wiele zwierząt przypomina wyglądem zwierzęta obecnie zamieszkujące amerykańskie tropiki.

Masowe zasypanie tak wielu odmian organizmów i tak duże ich skupienie w jednym miejscu jest tym, czego można oczekiwać, przyjmując pogląd o ogólnoświatowej powodzi. Warunki tropikalne panujące w momencie powstawania skamieniałości także pasują do biblijnego modelu Ziemi otoczonej powłoką wodną. Ponownie widzimy, że dowody zgadzają się z Bożym słowem.

Czaszka z Kenii

Dobrze znana skamieniałość człekokształtnej czaszki, zwana czaszką 1470, została odkryta przez Richarda Leakey’a na wschód od Jeziora Rudolfa w Kenii, w sierpniu 1971 r. Odkrycie to spowodowało wielkie wzburzenie w środowisku paleontologów starających się udowodnić, że człowiek pochodzi od małpy. „National Geographic” w artykule zatytułowanym „Czaszka 1470 — nowe fakty o ludziach pierwotnych”, cytuje Richarda Leakey’a mówiącego o znaczeniu tej skamieliny:

Albo odrzucimy tę czaszkę, albo nasze teorie związane z pierwotnymi ludźmi. Nie pasuje ona bowiem do żadnego z dotychczasowych modeli początków ludzkości. Rujnuje pogląd, że wszystkie skamieniałości można uporządkować według kolejności następowania zmian ewolucyjnych.

Czaszka 1470 wywołała kontrowersje, gdyż zakwalifikowano ją do gatunku homo, tego samego, do którego należą współcześni ludzie. Przed jej odkryciem twierdzono, że pierwszy osobnik z gatunku homo pojawił się 1,8 miliona lat temu. Był to homo habilis, znaleziony przez Lewisa Leakey’a w Olduvai Gorge w Tanzanii. Wiek pyłu wulkanicznego otaczającego czaszkę 1470 dzięki metodzie potasowo–argonowej określono na około 2,8 miliona lat. Odkrycie Richarda Leakey’a cofnęło o około milion lat antropologiczne szacunki dotyczące początków ewolucji ludzkiego gatunku.

Kolejną ciekawostką związaną z czaszką 1470 jest opis panujących warunków w czasie, gdy ta skamielina powstała. W tym samym artykule z „National Geographic” Leakey opisuje ten obszar jako położony nad słodkowodnym jeziorem, do którego wpływały tropikalne źródła. Wspomina, że bogactwo pozostałych skamielin tam znalezionych daje „obraz olbrzymiej zielonej przestrzeni, tętniącej życiem”. Sugeruje także, że geologiczna wielowarstwowość tego obszaru powstała w wyniku „częstych powodzi i wzmożonej aktywności wulkanicznej”. Ponownie potwierdza się biblijna koncepcja zniszczenia tropikalnego środowiska przez powodzie i wulkany.

Następny ważny fakt związany z odkryciem czaszki 1470 sprawia, że myślący obserwator zaczyna kwestionować wiarygodność ewolucyjnej interpretacji pochodzenia współczesnego człowieka. Richard Leakey opisuje w swojej książce odkrycie szczątków kości kończyny dolnej na tym samym obszarze, na którym znaleziono czaszkę 1470. Jest tam następujące stwierdzenie:

Niedługo po odkryciu szczątków kości, które umożliwiły rekonstrukcję czaszki 1470, John Harris, paleontolog z naszej grupy, badał wystające z ziemi szczątki słonia. Nagle zauważył prawie całą kość udową (femur) oraz górną i dolną część kończyny dolnej (tibia i fibula), zaawansowanej w rozwoju istoty człekokształtnej. Po dokładnym zbadaniu okazało się, że kości te nie różnią się od kości nogi współczesnego człowieka.

Czy to możliwe, by kości kończyny dolnej i skamieniałe szczątki czaszki mogły należeć do istoty takiej samej jak my? Mimo że pojemność czaszki wynosi jedynie 800 cm3, a czaszka współczesnego człowieka ma pojemność około 1400 cm3, trudno powiedzieć, czy w momencie śmierci osobnik ten był dorosły.

Wiek 2,8 miliona lat, przypisany Czaszce 1470, został określony za pomocą radiodatowania materiału wulkanicznego znalezionego na tamtym obszarze. Wcześniej już omówiliśmy wiarygodność radiometrii i pokazaliśmy, że opiera się na wątpliwych podstawach.

Czy ewolucjoniści mogą mieć stuprocentową pewność co do dokładności wieku czaszki 1470? Czy jest możliwe, by została ona zasypana stosunkowo niedawno? Raz jeszcze biblijna koncepcja zniszczenia wszystkich istot żywych, także ludzi, w stosunkowo niedalekiej przeszłości znajduje potwierdzenie w dowodach odkrytych w Kenii.

Asfaltowy dół w La Brea

Asfaltowe doły w La Brea, położone w samym środku Los Angeles w Kalifornii, są kolejnym przykładem dobrze zachowanych skamieniałości wielu rozmaitych form życia. Powstały one w wyniku wypiętrzenia złóż ropy naftowej, które rozciągają się na obszarze 700 kilometrów, od północnej Kalifornii aż do Los Angeles, i nawet dalej.

Materiał zawierający skamieliny składa się z alluvium, substancji osadowej, powstałej z piasku i mułu pod wpływem płynącej wody. Substancja ta wymieszana jest ze żwirem, gruboziarnistym piaskiem i asfaltem. Odkąd zostały odkryte asfaltowe doły w La Brea, z warstw ropy i smoły udało się wydobyć ponad milion dobrze zachowanych skamieniałości. Mocno ściśnięte szczątki zwierząt tworzą niezwykłą mozaikę. Są tam niedźwiedzie, tygrysy szablistozębne, olbrzymie wilki, lamy, wielbłądy, konie, olbrzymie leniwce, bizony i ptaki.

Aby wyjaśnić obecność w smole i błocie tak wielu gatunków zwierząt, zaproponowano taką teorię: zwierzęta ugrzęzły tu, gdy przyszły się napić, zaplątały się i na zawsze zostały uwięzione w stwardniałej smole. Sugerowano, że ich bezradne głosy przyciągnęły w to miejsce inne zwierzęta zamieszkujące ten obszar i spotkał je ten sam los.

Immanuel Velikowski pisze o ludzkich szczątkach szkieletowych znalezionych w La Brea:

W smole dołów w La Brea odnaleziono również pojedyncze kości ludzkie. Przypuszcza się, że znaleziona tam czaszka należała do Indianina z epoki lodowcowej. Wcale się jednak nie różni od czaszki współczesnych Indian. W smole znaleziono też ludzkie kości ukryte pod kośćmi wymarłego gatunku sępów. Odkrycie to sugeruje, że ludzkie ciało zostało zasypane przed lub w tym samym czasie, co szczątki wymarłych sępów.

Takie wyjaśnienie obecności tak wielu istot żywych może wydawać się logiczne, jeśli nie weźmiemy pod uwagę, że stan kości znalezionych w dołach asfaltowych wskazywał na nagłe ich uwięzienie. Większość kości ze szkieletów nie jest ze sobą połączona, są one połamane, zmiażdżone, powykręcane i wymieszane. Nie mogło to się stać stopniowo, jak sugeruje teoria ewolucji. Bardziej logiczne wydaje się więc wyjaśnienie, że zwierzęta i ludzie zostali wspólnie zasypani w masowym grobie w wyniku kataklizmu z udziałem powodzi i bituminu spadającego z nieba. Taka katastrofa zgadza się z biblijnym opisem.

Złoża na Wzgórzach Siwalik

Wzgórza Siwalik położone są u południowego podnóża Himalajów. Te najwyższe góry świata tworzą ścianę długości ponad 2400 kilometrów przy północnej granicy Indii. Wiele szczytów w Himalajach osiąga wysokość ponad 6 kilometrów. W tym łańcuchu położony jest Mount Everest, najwyższy szczyt świata.

W XIX w. naukowcy wspinający się po zboczach Himalajów byli zaskoczeni odkryciem skamieniałości organizmów morskich, takich jak małże i ryby.

Zgodnie z rozpowszechnionym w geologii przypuszczeniem wierzy się, że to wielkie pasmo górskie powstało w wyniku wypiętrzenia prehistorycznego dna morskiego.

Wzgórza Siwalik są lepiej znane jako podnóże Himalajów. Położone na północ od Delhi ciągną się setki kilometrów i osiągają wysokość 900–1200 metrów. Bardzo bogate złoża skamielin, jakie tam odkryto, przyciągnęły uwagę wielu naukowców z całego świata. Występują tam w wielkiej obfitości kości należące do wielu gatunków zwierząt, zarówno żyjących obecnie, jak i wymarłych.

Immanuel Velikowski tak wypowiedział się na ten temat:

Wzgórza Siwalik są pełne skamielin zwierząt tak wielu różnych gatunków, że świat zwierzęcy dzisiaj wydaje się ubogi. Wygląda to na zagładę wszystkich zwierząt w tym samym czasie.

Inni naukowcy mieli trudności, gdy starali się wytłumaczyć wymieszanie pozostałości tak licznych form życia. D. N. Wadia pisze:

Nagłe pojawienie się tak zróżnicowanej populacji zwierząt roślinożernych, gryzoni i naczelnych — najlepiej rozwiniętych ssaków, musi być uznane za najbardziej niesamowity przykład nagłej ewolucji gatunków.

Duże nagromadzenie licznych rodzajów skamieniałości na Wzgórzach Siwalik nie jest zjawiskiem odosobnionym. W odległej o 2000 kilometrów na wschód środkowej Birmie warstwa ziemi, której grubość oceniono na ponad 3000 metrów, zawiera setki różnorodnych form skamieniałości. Dwie strefy bogate w skamieliny oddzielone są od siebie warstwą piasku grubości około 1200 metrów. Wyżej położone złoże skamieniałości, podobne do złóż w Siwalik, zawiera mnóstwo szczątków zwierząt, w tym mastodontów, hipopotamów i wołów. Warstwy osadowe odkryte poniżej obfitują w duże ilości skamieniałych drzew. Setki tysięcy zachowanych w całości pni i kłód uwięzionych w piaskowcu wskazuje, że gęsto zalesione tereny zostały nagle pozbawione drzew i zasypane w katastrofalnych okolicznościach.

Co spowodowało zasypanie i zachowanie tak licznych skamieniałości? Na pewno nie coś, co nadal występuje w dzisiejszym świecie. Czy logiczne jest twierdzenie, że jednolite i stopniowe procesy były przyczyną tych zjawisk? Raz jeszcze fakty potwierdzają biblijną koncepcję katastroficznych dziejów Ziemi.

poprzedni rozdział | kolejny rozdział

© Wydawnictwo „Pojednanie”

Zobacz również

2. Nienaganny

Biskup zaś ma być nienaganny. I Tym 3,2 Mąż Boży jest to człowiek cieszący się …