Rozdział 07 – Jak pokonać homoseksualizm?

Żaden grzech nie jest łatwy do pokonania. Im bardziej jesteśmy w nim pogrążeni, tym mocniejsze staje się grzeszne postępowanie. Długo popełniany grzech staje się grzesznym nawykiem. Im jest bardziej zakorzeniony, tym trudniej jest go pokonać, niezależnie od jego charakteru. Prawdopodobnie dlatego niektórzy psychiatrzy mówią, że jedynymi homoseksualistami, u których widzieli zmianę, byli ludzie młodzi. Pewien psychiatra posunął się tak daleko, że powiedział: „Nie ma różnicy, czy ktoś żył w homoseksualizmie przez dziesięć, czy przez trzydzieści lat — i tak jest to nieodwracalne”. Zdanie takie nie jest prawdziwe dla chrześcijan. Potwierdza jednak, że im dłużej popełniano dany czyn, tym trudniej jest pokonać nawyk. Słyszałem jednak świadectwa byłych homoseksualistów, którzy mówili o swym wyzwoleniu dzięki Chrystusowi z niewoli trwającej ponad dwadzieścia lat, a w jednym przypadku nawet trzydzieści siedem lat.

Chcąc być uczciwymi wobec homoseksualistów, musimy uznać fakt, że ich grzech jest bardzo trudny do pokonania — choć inne grzechy też trudno pokonać. Wiele lat temu popełniłem błąd sądząc, że najtrudniej jest zmienić grzeszne postępowanie homoseksualisty. Od tego czasu odkryłem, że nimfomania (zboczenie kobiety popchniętej przez brak poczucia bezpieczeństwa do rozwiązłości seksualnej) jest równie trudna do pokonania, podobnie jak cudzołożny „romans” z partnerem, którego się głęboko „kocha”, kleptomania, kłamanie, alkoholizm, uzależnienie od narkotyków i użalanie się nad sobą w głębokiej depresji. W rzeczywistości zobaczyłem, że niezależnie od tego, jaki grzech niszczy życie osoby, dla niej jest on najtrudniejszy do pokonania. Dlaczego? Ponieważ dzieciństwo i temperament wytworzyły w niej skłonność do tego grzechu, a popełnianie go przez całe życie tak bardzo zakorzeniło się w jej naturze, że jest jak oddychanie.

Dlaczego więc homoseksualista, cudzołożnik, alkoholik lub inny grzesznik powinien chcieć uwolnić się z tego zniewalającego nawyku, który daje mu tak wielką przyjemność w życiu? Czy dlatego, że tego nie lubi? Wcale nie. Ci, którzy wyszli z homoseksualizmu, zrobili to dlatego, że nie mogli znieść wstydu, poczucia winy, odrzucenia, samotności i oddzielenia od Boga, które to skutki szły śladem ich grzechu. To samo dotyczy każdego innego grzesznika. Spośród wielu ludzi, z którymi spotykałem się w poradni, tylko niewielu pragnęło duchowej porady, by pokonać swój grzech. Większość przychodziła, ponieważ nie mogła sobie poradzić z negatywnymi uczuciami spowodowanymi przez grzech. Szczerze mówiąc, nie wszyscy z nich byli gotowi zmienić swoje życie, by osiągnąć upragnioną wolność. Poznałem jednak jedną podstawową zasadę: nie możesz łamać Bożych praw i cieszyć się trwałym szczęściem. Jezus Chrystus powiedział: „Błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je” (Łk 11,28). Odkryłem, że nieszczęśliwi ludzie zasłużyli na prawo bycia nieszczęśliwymi, a pomoc znajdą tylko wtedy, gdy pozwolą Bogu odwrócić swe życie od nieposłuszeństwa względem jego woli ku pełnemu posłuszeństwu. Jedynie akt wiary i uznanie jego woli prowadzi do takiej przemiany.

Ważna uwaga: Wszyscy doradcy, pracujący z homoseksualistami, zgadzają się z jedną zasadą: nie można pomóc homoseksualiście, czy jest on chrześcijaninem, czy nie, jeśli tak naprawdę nie chce pomocy. Bill Gothard powiedział kiedyś: „Nie możesz pomóc człowiekowi, dopóki nie jest zrozpaczony”. To prawda! Ci, którzy przychodzą do mnie po stracie „kochanka”, zazwyczaj nie chcą przyjąć mojej pomocy, dopóki nie przyjmą Chrystusa i nie uznają, że ich homoseksualizm jest bardzo poważnym grzechem. Czasami przychodzą do poradni z rozpaczy wywołanej odrzuceniem i samotnością. W konsekwencji tego, jeśli nie zdadzą sobie sprawy ze ślepej uliczki, do jakiej prowadzi ich styl życia, i nie stawią czoła swemu grzechowi, to powrócą do poprzedniego stanu tak szybko, jak szybko pojawi się następny „kochanek”. Jedynie uznając swoje postępowanie za grzeszne, powodujące tragedię, ból i śmierć (fizyczną i duchową), będą gotowi ponieść koszty porzucenia swego stylu życia. I całkiem szczerze: przełamanie homoseksualizmu nie gwarantuje, że dana osoba stanie się heteroseksualistą.

Osiemnaście kroków do pokonania homoseksualizmu

Uznając, że przełamanie tego stylu życia jest trudne, nie chcę wywrzeć na czytelniku wrażenia, że jest to niemożliwe. Tak nie jest. Wiele osób wyszło z homoseksualizmu i żyje szczęśliwie. Sukces zagwarantowały jednak trzy elementy:

1. Mieli oni silne pragnienie wyjścia z homoseksualizmu.
2. Przyjęli zewnętrzną moc Boga niosącą im pomoc.
3. Otrzymali wsparcie ze strony innych ludzi, między innymi rodziny, przyjaciół, doradców itp.

Nie znam ani jednego przypadku, w którym homoseksualista rozwiązałby swój problem samotnie.

Rozważ poniższe kroki, które okazały się pomocne dla innych.

1. Przyjmij Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i Pana

Pierwszym krokiem do zwycięstwa jest osobiste spotkanie Jezusa Chrystusa, o czym szczegółowo pisałem w rozdziale piątym. Każdy grzesznik potrzebuje Bożej pomocy w pokonaniu grzechu. Szatan to wróg o nadprzyrodzonej sile, który niszczy ludzi. Sprawia, że poddają się swym największym słabościom. Aby przeciwstawić się jego mocy, potrzebujemy nadprzyrodzonej mocy Jezusa Chrystusa, który jest naszym „zwycięstwem”. Pismo Święte mówi: „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz (…) przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12). Gdy przyjmiesz Chrystusa, wewnętrzna, duchowa moc umożliwi ci pokonanie szatana. Pamiętaj: „Większy jest Ten, który jest w was, niż ten, który jest w świecie” (1 J 4,4).

2. Niech Duch Święty nieustannie tobą kieruje

„A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem” (Ef 5,18).

Dosłowna interepretacja tego Bożego nakazu mogłaby równie dobrze brzmieć: „Bądźcie nieustannie kierowani przez Ducha Świętego, tak jak pijak jest ciągle pod wpływem alkoholu”. Wymaga to dobrowolnej i nieustannej postawy uległości wobec woli Bożej ukazywanej w Biblii. Kiedykolwiek dostrzegasz ducha oporu wobec woli Boga, nie jest to Duch Boży. Wyznaj to i raz jeszcze poddaj swoje życie w posłuszeństwo Chrystusowi. Chrześcijanie, którzy są nieustannie kierowani przez Ducha Świętego, nie popełniają czynów homoseksualnych (lub innych grzechów seksualnych).

3. Postępuj w Duchu

„Oto, czego uczę: postępujcie według Ducha, a nie spełnicie pożądania ciała” (Ga 5,16).

Postępowanie w Duchu jest praktycznym wcieleniem poprzedniego nakazu, by wszyscy chrześcijanie nieustannie kierowani byli przez Ducha. Jedynym sposobem, aby chrześcijanin pokonał homoseksualizm lub jakikolwiek inny grzeszny nawyk, jest bycie mocnym w Panu. A to wynika z postępowania w Duchu, które obejmuje trzy poniższe elementy.

a) Codziennie czytaj słowo Boże i bądź mu posłuszny. Tak jak potrzebujesz pokarmu materialnego, by utrzymać w sprawności fizycznej swoje ciało, tak codziennie potrzebujesz pokarmu duchowego, by wzmacniać swe życie duchowe. Nigdy nie znałem dynamicznego chrześcijanina, który by regularnie nie czytał słowa Bożego, nie studiował go i nie uczył się go na pamięć.

b) Codziennie się módl. Jednym z błogosławieństw życia chrześcijańskiego jest to, że jesteśmy dziećmi Bożymi i mamy do Boga dostęp przez modlitwę zawsze, kiedy tego potrzebujemy. Biblia wzywa wierzących, żeby „nieustannie się modlili”. Ucz się omawiania wszystkiego z Bogiem, aż stanie się to twoim podświadomym nawykiem.

c) Natychmiast wyznawaj wszelki grzech. Faktem jest, że pomimo dobrych intencji zgrzeszysz (miejmy nadzieję, że nie czynem homoseksualnym). Bez wątpienia jednak doświadczysz innych grzesznych działań, które kontynuowane osłabią twoje życie duchowe i sprawią, że staniesz się podatny na swój główny grzech. Szatan przejdzie wtedy do ataku i pokona cię przy pomocy zniechęcenia warcząc: „Zobacz, nie jesteś dobrym chrześcijaninem. Kłamałeś, oszukiwałeś…” Gdy natychmiast wyznajesz swój grzech, odwołujesz się do fragmentu 1 Jana 1,9. Odnawia się twoja więź z Bogiem i kierownictwo Ducha. W ten sposób szatan jest pokonany i ograniczona zostaje skuteczność pokusy.

4. Uznaj homoseksualizm za grzech i wyznaj go

Wszelkie zwycięstwo nad grzechem rozpoczyna się od uznania, że jest on zły. Na przykład jedną z najskuteczniejszych dziedzin mego poradnictwa jest pomaganie mężczyznom w pokonaniu grzechu gniewu. Nigdy jednak nie widziałem człowieka, który pokonuje swą wrogość, gdy znajduje dla niej wymówki i nie traktuje jej jako grzech.

To samo dotyczy grzeszników homoseksualistów. Dopóki nie będą gotowi uznać, że wszystkie osiem odniesień Biblii do homoseksualizmu (Rdz 19,1–11; Kpł 18,22; 20,13; Pwt 23,17; Sdz 19,22–25; Rz 1,26–27; 1 Kor 6,9–10; 1 Tm 1,9–10) potępia go jako grzech i nazywa go czymś nienaturalnym lub zboczeniem, nigdy go nie pokonają.

Gdy słyszę, jak bezwolna ofiara rewolucji homoseksualnej, przyznająca się do chrześcijaństwa, mówi: „Homoseksualizm nie jest najgorszym grzechem na świecie” lub broni go w jakiś sposób, ciężko mi na duszy, ponieważ wiem, że osoba ta igra z ogniem. Postawę prawdziwego nawrócenia z grzechu przejawiał apostoł Paweł, który myślał o sobie jako o „największym grzeszniku”. Jaki jest największy grzech? Twój. Gdy jakiś cudzołożnik myśli, że jest największym grzesznikiem, wiem, że będzie w stanie niewzruszenie opierać się szatanowi. Ponieważ pod tym względem ma rację — jest to jego największy grzech. Dopóki homoseksualista nie uzna, że jego nienaturalne pożądanie jest grzechem, najprawdopodobniej doświadczy wielu ponurych porażek. Jeśli jednak wyzna to Bogu, nie tylko doświadczy przebaczenia (1 J 1,9), ale także mocy Pana do pokonania tego grzechu. Wyznanie grzechu jest ogromnym krokiem w pokonaniu homoseksualizmu. Ci, którzy odmawiają zrobienia tego kroku, nigdy go nie pokonają.

5. Uznaj i wyznaj swój podstawowy problem gniewu

„I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie — wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4,30–32).

Gniew i homoseksualizm to dwa nierozłączne grzechy. Każdy znany mi doradca odkrył intensywny gniew, który wstrząsa nawet najbardziej flegmatycznym homoseksualistą. Teraz, gdy już przestudiowałeś rozdział poświęcony przyczynom homoseksualizmu, łatwo ci będzie zrozumieć, dlaczego homoseksualiści są tak rozgniewanymi ludźmi. Prawdopodobnie najbardziej niszczącym psychicznie doświadczeniem, przez jakie człowiek może przejść, jest odrzucenie. Homoseksualiści doświadczają odrzucenia i ze zrozumiałych względów reagują na nie gniewem.

Dr William W. Hacomb, lekarz domowy i chrześcijanin, był przez wiele lat moim bliskim przyjacielem. Spędził ze mną wiele godzin, dzieląc się zasadami poradnictwa, i niezmiernie pomógł mi w sformułowaniu kilku zasad znajdujących się w moich dwóch książkach („How To Be Happy Though Married” i „How To Win Over Depression”). Wiele lat temu poznał sztukę hipnotyzowania, pomocną przy porodzie, a później odkrył, że jest ona przydatna również w poradnictwie. Poniższy opis spotkania z homoseksualistą to klasyczny przykład gniewu, który stanowi tak istotną część tego problemu.

Homoseksualizm — opis pewnego pacjenta
William W. Hacomb

W. P. zapytany: „Jak sądzisz, co jest twoim problemem?”, odpowiedział: „To, co zawsze: homoseksualizm. Gdy miałem czternaście lat, po raz pierwszy zacząłem o tym myśleć. Zacząłem też uprawiać masturbację. Gdy miałem lat osiemnaście, pierwszy raz dobrowolnie zgodziłem się na przeżycie homoseksualne. Gdy chorowałem na mononukleozę, na pewien czas się to cofnęło. Ale wtedy zacząłem pić i brać narkotyki. Postanowiłem spróbować wykorzenić ze swego umysłu wiarę w Chrystusa, dlatego przez większość czasu byłem pijany”.

W. P. znajdował się już pod opieką psychiatryczną, gdy przybył do mojej poradni. Był już u psychiatry prawie dziesięć razy, ale nie było żadnych dowodów dających nadzieję rozwiązania jego problemu (zachowania homoseksualnego). Ten młody człowiek okazywał szczere zainteresowanie uporaniem się z tym, dlatego został przyjęty jako pacjent w celu stwierdzenia źródła jego homoseksualizmu, a potem był poddany leczeniu.

Nigdy nie miał żadnego przeżycia heteroseksualnego. Miał jednak wiele sympatii, które „kochał”. Nie pragnął ich jednak pod względem seksualnym. Gdy przyszedł do mnie po raz pierwszy, nie znajdował się pod działaniem narkotyków, ale był pod wpływem alkoholu (to był wciąż jego problem). Rodzice W. P. przez większość jego dzieciństwa żyli w separacji. Niewiele pamiętał ojca z wyjątkiem tego, że był dla niego miły. Miał nadwagę i problemy z alkoholem, który ostatecznie doprowadził go do dokonywania kradzieży. Z drugiej strony, jego matka nieustannie pracowała, by utrzymać dzieci. Zawsze uważał ją za „opokę” rodziny. Na zewnątrz W. P. wyglądał na inteligentnego, szczerego, uczciwego młodego człowieka i jak to wyraził, miał „wiele tych samych zewnętrznych cech, co matka”. Dobrze mu się żyło z bratem o dziesięć lat starszym, ale z siostrą nie. Wiele razy myślał o samobójstwie, ale próbował je popełnić tylko raz, gdy był w szkole średniej.

Po wykorzystaniu do analizy psychologicznej hipnozy, okazało się, że całkowicie podważał swą tożsamość jako mężczyzny. Poczucie winy wzbudzało w nim pragnienie kary. Doświadczał ogromnej złości i nienawiści do swej matki, ponieważ zawsze zostawiała go wychodząc do pracy lub umawiając się z kimś. I co najważniejsze, próbowała popełnić samobójstwo, a on ogromnie obawiał się, że ona umrze i znowu zostawi go samego. Kilka razy jeszcze próbowała popełnić samobójstwo i kilka razy z tego powodu była w szpitalu. Bardzo interesujący jest test W. P. na kojarzenie słów, przeprowadzony w stanie hipnozy. Ukazuje on rzeczywistą, podświadomą odpowiedź na te słowa.

Lekarz: Życie.
W. P.: Śmierć.
Lekarz: Nienawiść.
W. P.: Śmierć.
Lekarz: Śmierć.
W. P.: Życie.
Lekarz: Gniew.
W. P.: Nienawiść.
Lekarz: Straszne.
W. P.: Śmierć.
Lekarz: Złość.
W. P.: Matka.
Lekarz: Wrogość.
W. P.: Gniew.
Lekarz: Dominowanie.
W. P.: Uległość.
Lekarz: Uległość.
W. P.: Ja.
Lekarz: Masturbacja.
W. P.: Zabić… w swych najskrytszych myślach mówię sobie: jestem żywy, ale uczuciem, które mną wstrząsa, jest nienawiść.

Istniało kilka określonych czynników kształtujących homoseksualne zachowanie tego młodego człowieka:

1. Był bardzo wrażliwym chłopcem, spragnionym uwagi ze strony ojca i możliwości utożsamiania się z nim, ale nie doświadczał tego.

2. Szukał miłości i uczucia u matki, „opoki” i głowy domu, ale nie otrzymał tego — postanowił więc (podświadomie) utożsamić się z nią. Wielu ludzi, między innymi jego matka, mówiło, że on i ona są tacy sami w wyglądzie zewnętrznym i cechach charakteru.

3. To ogromne pragnienie utożsamienia się z matką osiągnęło szczyt, gdy miał osiem lat. Ubierając się w jej bieliznę, pobudzał się seksualnie. Natomiast bielizna jego siostry w ogóle go nie pobudzała.

4. Złość, zgorzknienie i nienawiść wzmacniały się w nim, ponieważ matka zawsze zostawiała go samego. Albo wychodziła z mężczyznami, albo szła do szpitala. „Umieranie” chłopca wiązało się z jej próbami samobójstwa lub wieloma operacjami, a trwało to przez dziesięć lat.

5. Przejmując tożsamość matki i jej kobiece cechy mógł w sobie zrekompensować złość i zgorzknienie w stosunku do niej, wywołane tym, że nie otrzymywał miłości i uczucia, których ogromnie pragnął w dzieciństwie. W. P. stwierdził: „Jestem taki, jak ona, i tak samo się zachowuję”.

6. W ten sam sposób odrzucił swe męskie cechy. Myślał bowiem, że lepiej jest być homoseksualistą, niż doświadczać silnych uczuć skierowanych przeciwko matce. Ponieważ to nie poczucie winy przyczyniło się do zachowań homoseksualnych, lecz nienawiść do matki, dlatego połączył on „śmierć” i „nienawiść” ze swym członkiem.

7. Wywołało to ogromne pragnienie poniesienia kary oraz zaprzeczenia siebie i swej męskości. Po kilku spotkaniach w poradni W. P. doszedł do wniosku, że niszczące uczucie nienawiści jest tym, co nim „wstrząsa”.

Wielu chłopców w dzieciństwie ma różnego rodzaju doświadczenia homoseksualne, ale nie czynią one jeszcze z nich homoseksualistów! Jednak W. P. został jako dziewięcioletni chłopiec zmuszony do aktu homoseksualnego przez „wielkiego”, czternastoletniego kuzyna. Był on bardzo miły, ale dominujący. Po tym doświadczeniu W. P. doszedł do wniosku, że „wie”, iż jest „inny” niż pozostali chłopcy „pod każdym względem”.

Każdy nawrócony homoseksualista, który pragnie zerwać z dotychczasowym stylem życia, musi rozwiązać problem swego gniewu. Zazwyczaj dotyczy on jego matki, która go odrzuciła, była nadopiekuńcza lub dominująca. Często coś takiego wzbudza nienawiść do kobiet, która prawie uniemożliwia życie heteroseksualne. Wielu homoseksualistów chciało, żeby kobiety pobudzały ich seksualnie. Gdy się tak nie działo, błędnie wnioskowali, że są niezdolni do tego rodzaju pobudzenia seksualnego. Tak naprawdę to istotą problemu jest gniew wobec matki, który przenosi się na wszystkie kobiety. Mężczyzna taki może być zdolny do utrzymywania przyjacielskich kontaktów z kobietami, tak jak z matką. Niemożliwe jest jednak, aby kobieta pobudziła go seksualnie, tak jak nie pobudzała go seksualnie matka. Dopóki gniew nie zostanie usunięty, człowiek taki nigdy nie będzie doświadczał normalnych uczuć w stosunku do kobiet.

Jak widzieliśmy, odrzucenie ze strony ojca również może wzbudzić gniew, niszczący normalne zdolności do kochania. Biblia wyraźnie nakazuje mężom, żeby kochali swe żony i nie byli dla nich przykrymi (zob. Kol 3,19). Przyczyna jest bardzo prosta: sprawianie przykrości lub gniew niszczy miłość. Nie można jednocześnie sprawiać przykrości i okazywać miłości!

Gniew jest grzechem, który zasmuca Ducha Świętego. Jeśli nie zostanie przerwany, uniemożliwi chrześcijaninowi bycie mocnym w Panu, a w przypadku homoseksualistów uniemożliwi im normalne kontakty seksualne.

Poniższe kroki do pokonania gniewu zaczerpnięte zostały z rozdziału jedenastego mojej książki „Understanding The Male Temperament” („Zrozumienie temperamentu mężczyzny”) , w której szerzej zajmuję się tym tematem:

1. Uznaj gniew za grzech (Ef 4,30–32).
2. Wyznaj go (1 J 1,9).
3. Proś Boga, by zabrał od ciebie ten nawyk (1 J 5,14–15).
4. Poproś o przebaczenie osobę, na którą się gniewasz (Jk 5,16).
5. Dziękuj Bogu za osobę, na którą się gniewasz (1 Tes 5,18).
6. Proś Boga o napełnienie (kierownictwo) Duchem Świętym (Łk 11,13).
7. Powtarzaj tę procedurę za każdym razem, gdy się rozgniewasz.

6. Pokochaj siebie i zaakceptuj

Powyższa historia z praktyki doktora Halcomba jest przykładem tego, że prawie wszyscy homoseksualiści mają trudności z zaakceptowaniem siebie. Jest to również prawdą, jeśli chodzi o osoby z temperamentem melancholicznym. Jeśli dodasz do tego ból odrzucenia w dzieciństwie oraz społeczne potępienie, jakie spada dzisiaj na homoseksualistów, to możesz zrozumieć, dlaczego prawie wszyscy oni mają trudności, by kochać siebie, szanować i akceptować. Jezus Chrystus nauczał, że mamy kochać bliźniego jak siebie samego. Z pewnością zdrowa akceptacja siebie jest w życiu konieczna. Nie powinna prowadzić do narcyzmu czy obsesji, kiedy to będziemy kochali bardziej siebie niż Boga (Mt 22,37–39). Według Bożego porządku mamy jednak najpierw kochać Boga, a następnie swego bliźniego tak jak samego siebie.

Większość nie akceptujących się homoseksualistów widzi w sobie niewiele rzeczy, które mogliby polubić lub pokochać. Przez długi okres wyśmiewani byli przez rodziców i rówieśników, a mając wrażliwą naturę nabrali przekonania, że nie ma w nich nic dobrego. Chrześcijanin nigdy nie powinien tak myśleć. Gdy otrzyma już przebaczenie swych grzechów przez wiarę w Chrystusa, powinien dziękować za to, kim jest: synem Bożym, współdziedzicem Jezusa Chrystusa i dziedzicem życia wiecznego. Jako chrześcijanin jest dla Boga kimś ważnym i w konsekwencji tego powinien posiadać silne poczucie własnej wartości.

Okryłem, że najlepszym sposobem pomagającym zaakceptować siebie jest modlitwa dziękczynienia. Chodzi o to, by dziękować Bogu za swój wygląd, zdolności, środowisko i przyszłość w Chrystusie. Zastąp wszelkie negatywne myśli dotyczące siebie uwielbieniem i dziękczynieniem. Odkryjesz, że w miarę jak myśli potępiające cię będą ustępować miejsca wdzięczności, zaczniesz lubić siebie i to, jak Bóg cię stworzył. Rezultatem tego będzie zwycięskie życie, którym posługuje się Bóg i które pomoże ci w zaakceptowaniu siebie.

7. Ucz się kierować swym umysłem

„Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi” (2 Kor 10,4–5).

Każdy pokonany przez grzech chrześcijanin homoseksualista, który był u mnie w poradni, przyznawał się do niewłaściwych fantazji seksualnych jeszcze przed popełnieniem czynu homoseksualnego. Bitwa o panowanie nad twoim ciałem jest wygrana lub przegrana w umyśle. Nie wystarczy, by taki chrześcijanin obiecał: „Nigdy nie popełnię czynu homoseksualnego!” Jeśli bowiem pogrąża się w pożądliwych myślach homoseksualnych, doprowadzi swe emocje do takiej intensywności, że nie będzie w stanie kontrolować seksualnych pragnień i zgrzeszy, gdy nadarzy się ku temu okazja.

Ciało jest na łasce naszych emocji, ponieważ jesteśmy istotami uczuciowymi. Człowiek kieruje swymi naturalnymi uczuciami, pobudzając je przez swój umysł i wyobraźnię. Interesujący jest fakt, że grzechy seksualne, które spowodowały w czasach Noego potop (niektórzy bibliści sugerują, że jednym z nich był homoseksualizm), były wynikiem ludzkich złych wyobrażeń. Nawet dzisiaj widzimy, że ludzie uprawiający nienormalny seks są zazwyczaj pogrążeni w pornografii i oglądaniu filmów erotycznych. Myśli pobudzające pożądanie wzbudzają emocje i wywołują namiętności, które wymykają się spod naszej kontroli. Następnie prowadzą do działań, które po zaistnieniu wywołują smutek, żal i poczucie winy. Należy je zacząć kontrolować, gdy pojawiają się w umyśle.

Jezus Chrystus wyjaśnił ten problem mówiąc, że jeśli mężczyzna pożąda kobiety w swoim sercu, to już popełnił z nią cudzołóstwo (Mt 5,28). Gdyby miał wypowiedzieć się na temat homoseksualizmu, to jestem pewien, że tak zmieniłby swoje słowa: „Ten, kto patrzy na mężczyznę i pożąda go, już w swym sercu popełnił z nim akt homoseksualny”. Pożądliwe wyobrażenia homoseksualne prowadzą do „nienormalnych” lub „wstrętnych uczuć”, które sprawiają, że mężczyźni porzucają normalne współżycie z kobietą i pałają żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiają bezwstyd (por. Rz 1,27).

Zwycięstwo nad każdym grzechem seksualnym rozpoczyna się w umyśle, a następnie przenika do ciała. Droga do porażki jest taka sama. Homoseksualne myśli prowadzą do masturbacji, co z kolei powoduje upadek duchowy. Pogrążając się w duchowej depresji, homoseksualista jest najbardziej podatny na powrócenie do dawnego stylu życia. Pokaż mi byłego homoseksualistę, który zwyciężył swój grzech, a ja przedstawię ci mężczyznę lub kobietę, którzy nie pozwalają na wyobrażanie sobie sugestywnych i wstrętnych rzeczy homoseksualnych (a jeżeli to zrobią, natychmiast wyznają je i zmieniają myślenie, koncentrując się na słowie Bożym). Pismo naucza: „W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym — to miejcie na myśli” (Flp 4,8).

8. Szczerze podziękuj Bogu za swoją płeć

Często w procesie uzdrawiania chrześcijanina homoseksualisty zaniedbuje się pewien krok: uczenie się akceptowania i doceniania swojej męskości lub w przypadku lesbijki — kobiecości. Bóg zamierzył, byśmy byli istotami płciowymi. Nie popełnia błędu ani nie stroi sobie okrutnych żartów, stwarzając nas na przykład pod względem biologicznym mężczyzną, a pod względem emocjonalnym kobietą. Bóg miłości nie jest zdolny do tego rodzaju pomyłki lub żartu. Jednak prawie wszyscy homoseksualiści świadomie lub podświadomie odrzucają swą płciowość. Jeśli wniosą taką postawę w życie chrześcijańskie, to z pewnością ograniczy ona zasięg ich uzdrowienia.

Nigdy nie lekceważ siły umysłu. Ktoś powiedział: „Jesteś taki, jak o sobie myślisz”. Szczególnie prawda ta dotyczy homoseksualistów. Jeśli myślisz, że jesteś „kobietą uwięzioną w męskim ciele”, będziesz czuł się jak kobieta, a nie jak mężczyzna. Nie ma to nic wspólnego z twoją płcią, a wyłącznie z umysłem, który wytwarza możliwości wykorzystania płciowości. Niektórzy homoseksualiści nie mogą nawet doznać wzwodu członka w obecności kobiety, choć mogą ją kochać jako osobę. Dzieje się tak, ponieważ pod względem seksualnym myślą o sobie jako o kobiecie, mimo posiadania męskich narządów płciowych. Jeśli zmienią myślenie o swej płci, stopniowo ukształtują w sobie zdolność do reagowania na pobudzenie przez kobietę.

Transseksualiści stanowią dobry przykład tego, że umysł jest potężniejszy niż popęd płciowy i określa kierunek, jaki on przyjmie. Od czasów Christin Jurgenson (osoba ta jako pierwsza poddała się operacji zmiany płci z męskiej na kobiecą) błądzący mężczyźni pragną, by uczyniono ich kobietami. Dokumentalny program telewizyjny poświęcony temu tematowi ujawnił ostatnio, że co roku dokonuje się trzech tysięcy tych bardzo kosztownych operacji, a ponad dziesięć tysięcy mężczyzn wyraża pragnienie „zmiany płci”. O wiele łatwiejsze i mniej kosztowne byłoby wskazanie takim ludziom Bożej pomocy w skutecznej przemianie umysłowej, tak by mogli normalnie funkcjonować. Niestety, humaniści, którzy zachęcają do takich okrutnych i nieludzkich czynów, nie wierzą w Boga ani w moc Chrystusa. Dlatego ich najlepszą propozycją jest przyłożenie skalpela do narządów płciowych. Co za tragiczna strata!

Najnowsze badania ukazują, że transseksualiści mają mniejszy popęd płciowy, są biernymi partnerami w akcie homoseksualnym i kształtują w sobie umysłową niechęć do swych narządów płciowych, dochodzącą nawet do nienawiści. To ostatnie zjawisko dobrze ilustruje moc umysłu. Mężczyzna, który chce być wykastrowany, jest dla normalnych mężczyzn tak odrażający i nienaturalny, że na samą myśl o tym przechodzą im po plecach ciarki. Dlaczego transseksualista tak właśnie myśli? Jako dziecko przyjął założenie, że powinien być dziewczynką. Następnie myśl ta stała się dla niego tak obsesyjna, że zaczął patrzeć na swoje narządy płciowe jako na przeszkodę na drodze do stania się kobietą. Dlatego to, co Bóg zamierzył jako źródło przyjemności i spełnienia, stało się jego wrogiem. A wszystko to przez złe myślenie.

Odnieśmy teraz tę prawdę o mocy umysłu do chrześcijaninia, któremu pomagamy wyjść z homoseksualizmu. Jeśli myśli, że będzie homoseksualistą do końca życia, to nim będzie! Jeśli postanowi, że nigdy nie będzie potrafił normalnie reagować na osoby płci przeciwnej, to nie będzie tego robił! Chrześcijańscy doradcy przyznają, że nie wszyscy ich pacjenci, którzy wychodzą z homoseksualizmu, stają się osobami heteroseksualnymi. Dlaczego więc niektórzy są zdolni zawarcia związku małżeńskiego i budowania chrześcijańskiej rodziny, a inni, nie wracając do homoseksualnego stylu życia, nie mogą być heteroseksualistami? Umysł! Albo nigdy nie poradzili sobie z problemem gniewu, albo nie nauczyli się dziękować Bogu za swą płeć. W większości przypadków nie doradzono im, by ukształtowali w sobie postawę dziękczynienia i zdrowego cenienia płciowości jako daru Boga.

Trzeba przyznać, że nie jest łatwo zmienić myślenie zakorzenione w umyśle przez całe życie. Można jednak tego dokonać dzięki łasce i mocy Boga. Tego, co zostało wyuczone, można się oduczyć. A myślenie o sobie jako o beznadziejnej ofierze, złapanej w sidła homoseksualizmu, ogranicza dostęp do Bożej mocy. Ci, którzy szukali Bożej pomocy do całkowitej przemiany umysłu, świadczą, że ich wysiłek się opłaca.

9. Nie rób absolutnie żadnych wyjątków

Sukces w pokonaniu jakiegokolwiek nawyku, czy to nadużywania alkoholu, czy też jedzenia, jest pewny, jeśli człowiek będzie przestrzegał jednej prostej zasady: absolutnie żadnych wyjątków. Jeśli alkoholik nigdy nie bierze do ust kieliszka, to pokonuje swój problem. To samo dotyczy homoseksualisty, który nawraca się ze swego grzechu i nigdy nie angażuje się w akty homoseksualne. W przypadku pewnego „słodyczoholika” łatwiej mu było przez trzy lata nie dotykać słodyczy, niż oprzeć się staremu problemowi po zrobieniu kilku wyjątków.

10. Unikaj kontaktów z homoseksualistami

Biblia uczy nas, byśmy uciekali przed młodzieńczym pożądaniem i unikali wszelkiego rodzaju zła. Homoseksualista, który nadal przebywa w towarzystwie dawnych przyjaciół–homoseksualistów, odwiedza parki, restauracje, bary, plaże lub inne miejsca, w których zbierają się homoseksualiści, jest skazany na porażkę. Biblia uczy, że „złe towarzystwo psuje dobre obyczaje” (1 Kor 15,33 — tłumaczenie dosłowne). Zdecydowane zerwanie ze starym życiem i przyjaciółmi jest bardzo istotne, by móc unikać pokusy.

Niektórzy byli homoseksualiści stali się ostatecznie tak silni duchowo, by ponownie odwiedzać dawne miejsca i przyjaciół w ramach posługi chrześcijańskiej. Ale nawet wtedy powinno się to odbywać w obecności innych chrześcijan. Nasz Pan posyłał swych uczniów po dwóch. Mądry chrześcijanin jest świadomy własnych ograniczeń. Homoseksualista zawsze będzie narażony na dawną formę pokusy i nie powinien pozwalać, by grzeszne namiętności pobudzały jego ciało.

11. Zaangażuj się w życie biblijnego kościoła

Dobry kościół jest schronieniem dla grzeszników. Większość homoseksualistów myśli, że kościół taki chroni jedynie „świętych”. Nie zauważają oni jednak, że „święty” był grzesznikiem, który teraz jest zbawiony przez łaskę. Każdy chrześcijanin w kościele to dawny grzesznik. Nie wszyscy byliśmy homoseksualistami, ale każdy pragnął pokonać własne słabości, od których został zbawiony, a Biblia uczy: „Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego!”

Niestety, niektórzy chrześcijanie reagują negatywnie, gdy spotykają byłego homoseksualistę, głównie dlatego, że utożsamiają grzech z grzesznikiem. Czasami przeciwstawiając się homoseksualizmowi, przenoszą swą wrogość na ludzi prowadzących taki styl życia. Stopniowo my w kościele dojrzewamy i coraz większa liczba wierzących okazuje miłość i wyrozumiałość konkretnemu homoseksualiście. Mam nadzieję, że książka ta pomoże w przyspieszeniu tego procesu. Jeśli nawet początkowo homoseksualista nie jest zadowolony, to jednak potrzebuje kościoła–domu. Nie może sobie też pozwolić na to, by jego wrażliwa natura dostrzegała więcej odrzucenia w działaniach, niż jest to w rzeczywistości.

Biblia naucza: „Nie opuszczajcie wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych…” (Hbr 10,25). Homoseksualiści potrzebują regularnych spotkań z innymi chrześcijanami. Muszą słuchać nauczania słowa Bożego, by mogli duchowo wzrastać. Muszą także poznawać Boże zasady życia. Większość dobrych kościołów organizuje zarówno poranne, jak i wieczorne spotkania niedzielne, niedzielne studia Biblii, spotkania szkoły niedzielnej, środowe studium Biblii i spotkanie modlitewne. Homoseksualiści powinni znaleźć kościół, w którym będą odczuwali, że ludzie naprawdę cieszą się studiowaniem słowa Bożego i kochają się nawzajem. Gdy za każdym razem spotkają się z otwartością, stopniowo będą zdobywali chrześcijańskich przyjaciół. Powinni poszukać w szkole niedzielnej swojej grupy wiekowej lub grupy dla osób nie żyjących w małżeństwie i zaangażować się w nią. Niektórych należy ostrzec, by nie oczekiwali od kościoła doskonałości, ponieważ składa się on z byłych grzeszników. Wielu z nich jest młodych w wierze i dopiero porzuca dawny styl życia. Możliwe, że mają taką samą potrzebę uwolnienia się z dawnych więzów grzechu jak homoseksualiści.

12. Zaangażuj się w cotygodniowe studium Biblii

W ostatnich latach bardzo popularne stały się domowe studia Biblii. Poszukaj takiej grupy, najlepiej organizowanej przez twój kościół, w której zadawana jest praca domowa. Zapytaj swego pastora, co myśli o grupach, które nie są bezpośrednio związane z twoim kościołem. Niektórzy nowo nawróceni mogą mieć to szczęście i uczestniczyć w cotygodniowym studium Biblii dla byłych homoseksualistów. Jest to szczególnie korzystne podczas pierwszych kilku tygodni po nawróceniu, ale większość osób będzie korzystała z takich regularnych spotkań przez dwa lub trzy miesiące. Najlepiej byłoby, gdybyś uczestniczył w jednym studium Biblii dla homoseksualistów i w drugim dla innych osób. Proponuję to dlatego, bo im szybciej homoseksualista przestanie myśleć o sobie jako o kimś „innym” i zaakceptuje fakt, że jest normalnym człowiekiem, tym lepszy będzie efekt. Szczęśliwym dniem dla nawróconego homoseksualisty jest dzień, gdy nawiązuje zdrową przyjaźń z osobą tej samej płci. Ponieważ na każdego chrześcijanina homoseksualistę przypada około dwudziestu heteroseksualistów, możliwość nawiązania bliskiej przyjaźni jest z pewnością większa w normalnej grupie osób.

Należy przyznać, że wielu chrześcijan pracujących z homoseksualistami opowiada się za gromadzeniem nowo nawróconych w grupie prawie wyłącznie złożonej z byłych homoseksualistów. Mogą mieć rację. Jednakże wydaje mi się, że po kilku tygodniach lub miesiącach najlepiej jest unikać wyłącznie takich kontaktów. Paweł apostoł powiedział: „Zapominając o tym, co za mną (…), pędzę ku wyznaczonej mecie (…)” (Flp 3,13–14). Spotykanie się tylko z byłymi homoseksualistami niejako zmusza nowego wierzącego do spędzania dużej ilości czasu na skupianiu się na przeszłości, na współczuciu byłym homoseksualistom, co prowadzi do nawiązywania z nimi przyjaźni.

Pewien mężczyzna, który prowadzi chrześcijańską posługę wśród homoseksualistów, przedstawił poruszające serce świadectwo o swej przyjaźni z dwoma młodymi mężczyznami heteroseksualistami, jaką nawiązał wkrótce po swym nawróceniu. Nadszedł dzień, gdy poczuł, że musi się do końca przed nimi otworzyć i szczerze powiedzieć o swej przeszłości, ryzykując nawet utratę przyjaźni. Możesz sobie wyobrazić jego radość, gdy oni odpowiedzieli, że już od dawna o tym wiedzą. Nikt im o tym nie powiedział. Po prostu to wyczuli i nadal go kochali. Trudno było mu uwierzyć, że normalni ludzie są zdolni do prawdziwej miłości w stosunku do homoseksualistów. Jezus Chrystus rzeczywiście ma ogromny wpływ!

13. Aktywnie szukaj towarzystwa chrześcijan

Bóg stworzył w człowieku pragnienie wspólnoty ze sobą i z innym człowiekiem (mężczyzną i kobietą). Ponieważ przyjaźń to ryzykowna sprawa i każdy czasami doznaje w życiu zranienia, wielu ludzi postępuje niemądrze i nie zawiera bliskich więzi. Byli homoseksualiści mają skłonność do dostrzegania w takich bolesnych doświadczeniach więcej zła, niż w rzeczywistości się stało. Z natury są podejrzliwi i nastawieni obronnie zakładając, że przyczyną odrzucenia jest ich przeszłość, choć w rzeczywistości może ona nie odgrywać żadnej roli. (Szczególnie melancholicy mają problem z podejrzliwością). Innym wyjściem — przeciwnym przyjaźni — jest samotność, a każdy ma trudności z poradzeniem sobie z tą sprawą.

Żeby napisać tę książkę, musiałem przerwać pisanie na temat samotności, które wcześniej rozpocząłem. Moje badania wykazują, że wzrastająca epidemia samotności jest główną przyczyną dzisiejszych samobójstw. Kto potrzebuje tych pustych uczuć, które następują po długim i bezowocnym okresie szukania przyjaźni? Z pewnością nie nawrócony homoseksualista, pragnący iść za Bogiem i porzucić dawny styl życia. Wszyscy potrzebujemy innych ludzi i oni też potrzebują nas! Byli homoseksualiści, którzy porzucają dawne życie, a jednocześnie nie znajdują wśród chrześcijan przyjaciół, często powracają do dawnych nawyków, stają się samotni, a czasami nawet popełniają samobójstwo.

Najlepszym miejscem do znalezienia chrześcijańskich przyjaciół jest kościół, grupy studium Biblii i inne spotkania chrześcijańskie. Jeśli nie jesteś łatwo uzewnętrzniającą się osobą i lubisz skrytość, zmuś siebie — naucz się bycia przyjaznym. Zaangażuj się.

14. Znajdź jednego lub kilku bliskich przyjaciół

Wszyscy ludzie pragną przyjaźni na kilku różnych poziomach. Jeden z nich dotyczy przyjaciół bliskich: osoby lub osób (zazwyczaj nie więcej niż trzech), z którymi będą mogli dzielić się swoim wnętrzem. Nie jest to przyjaźń, którą łatwo można nawiązać, i potrzeba czasu na jej rozwinięcie. Jest w pełni ukształtowana, gdy czujesz, że szczerze interesujesz się drugą osobą i jej dobrem bardziej niż sobą. Ta nieegoistyczna miłość to doświadczenie dawania, które wzbogaca bardziej dającego niż otrzymującego.

Miłość taka niekoniecznie musi wyrażać się w sposób seksualny. Choć najczęściej pojawia się ona między mężem i żoną, to może również przyjąć formę kontaktów między dwoma mężczyznami lub dwiema kobietami Nie będzie jednak zawierała aspektu seksualnego. Dawid i Jonatan cieszyli się taką przyjaźnią. Biblia mówi, że ich wzajemne uczucia przerastały nawet miłość do kobiety. Dawid ożenił się, miał dzieci i poznał miłość heteroseksualną, ale jego miłość do Jonatana była czymś wyjątkowym. Zazwyczaj tego rodzaju miłość pobudza daną osobę do wypowiedzenia z okrzykiem słów: „Za takiego przyjaciela oddałbym życie”. Miłość Jonatana i Dawida nie miała charakteru homoseksualnego. Była wzbogacającym i ofiarnym doświadczeniem. Zazwyczaj ogranicza się ono do niewielkiej liczby bliskich przyjaciół. Czas i wspólne zainteresowania określają, ile osób może być włączonych do tego kręgu bliskich przyjaciół. Każdy potrzebuje jednak jednego lub kilku „najlepszych przyjaciół”.

Były homoseksualista mądrze postąpi, gdy będzie szukał tego rodzaju przyjaźni tylko wśród normalnych chrześcijan, odznaczających się tą samą duchową motywacją i zainteresowaniem sprawami Pana, jaką on sam przejawia. Pamiętaj, że taka więź nie pojawia się natychmiast. Osoba taka będzie musiała poznać kilku przyjaciół, jednych bardziej niż innych, zanim jeden (lub dwóch) stanie się bliższy niż brat (zob. Prz 18,24). Niczego nie wymuszaj. Jeśli jesteś szczerze otwarty na innych i interesujesz się nimi, jeśli powierzasz tę sprawę Bogu, wtedy ktoś, kto potrzebuje twego towarzystwa, zbliży się do ciebie. Tacy przyjaciele będą cię trochę kosztowali, ale patrząc dalekosiężnie są tego warci.

15. Udziel jednemu lub kilku przyjaciołom przywileju kontrolowania cię

Dopóki nie staniesz się silny w swej nowej wierze, mądrze byłoby znaleźć przynajmniej jednego dojrzałego przyjaciela, który zna twoją przeszłość i któremu udzieliłbyś prawa sprawdzania cię w dowolnej chwili. Chodzi o to, że pozwolisz mu pytać cię na osobności, wtedy kiedy zechce, o to, czy ciągle jesteś normalny pod względem seksualnym, czy unikasz dawnych miejsc, a także jak rozwija się twoja więź z Bogiem. Początkowo może to być twój pastor, doradca lub osoba, która przyprowadziła cię do Chrystusa. Z pewnością powinien być to dojrzały chrześcijanin, którego szanujesz, który zachowa tajemnicę i będzie postępował w miłości.

Pewien człowiek, który wiele lat temu przyszedł do mojej poradni, szczerze chciał zerwać z tym strasznym grzechem. Obiecał mi, że nigdy więcej nie pójdzie do parku miejskiego, do którego często chodził, by spotykać innych mężczyzn. Zgodził się również na pewien czynnik motywacyjny: mogę dla jego dobra zapytać go na osobności: „Czy ostatnio przechodziłeś blisko parku?” Jakiś czas później wyznał mi: „Było to dla mnie prawdziwą pomocą, gdy miałem pokusę. Wiedziałem, że zawsze możesz spojrzeć mi w oczy i zadać to pytanie”. Możliwe jest zerwanie z tym grzechem bez takiego przyjaciela, ale jest to wiele łatwiejsze, gdy się go ma.

16. Zaufaj Bogu w sprawie nieograniczonej przyszłości

Nie ma żadnej gwarancji, że kiedykolwiek staniesz się heteroseksualistą. Można jednak oczekiwać, że jako nowe stworzenie w Chrystusie Jezusie zerwiesz kajdany homoseksualizmu, jeśli zastosujesz się do poprzednich uwag, szczególnie do kroków 5, 6 i 7. Ważne jest jednak, byś nie wykluczał możliwości zaistnienia głębokiej miłości do osoby płci przeciwnej. Jeśli będziesz powtarzał: „Nigdy nie będę mógł normalnie reagować na kobietę”, wtedy tak będzie! Twoje ciało będzie posłuszne umysłowi. Z drugiej strony, nie zmuszaj się. Jeśli Bóg chce posłać do ciebie taką osobę — a nie jest to całkowicie niemożliwe — nie neguj z góry jego planu. „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj mu: On sam będzie działał” (Ps 37,5).

Możesz też być powołany do życia pozbawionego aspektu seksualnego. Z powodu dużego skomplikowania naszej kultury, większej liczby kobiet niż mężczyzn oraz faktu, że mniej mężczyzn żeni się niż w latach poprzednich, mamy dzisiaj miliony osób nie żyjących w małżeństwie. Apostoł Paweł prowadził właśnie takie życie i nieustannie świadczył, że łaska Boża wystarcza.

17. Uroczyście ofiaruj swe ciało Bogu

Jako chrześcijanin musisz zrozumieć, że Jezus Chrystus nabył twoje ciało, biorąc na siebie twój grzech i umierając za niego na krzyżu. Raz jeszcze uważnie zastanów się nad tymi słowami: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za [wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6,19–20). To prawda, Bóg pragnie twojego ciała. Szatan również go chce i będzie kusił cię wszelkimi dostępnymi mu sposobami, szczególnie dlatego, że kiedyś całkowicie tobą kierował. Musisz jednak zdać sobie sprawę, że zostałeś nabyty drogocenną krwią Chrystusa i jesteś teraz jego sługą, a nie szatana. Wybór zawsze należy do ciebie. Oddaj uroczyście Bogu swe ciało, zdolności, umysł i przyszłość.

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (Rz 12,1).

Niechże więc grzech nie króluje w waszym śmiertelnym ciele, poddając was swoim pożądliwościom. Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu, jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu. Albowiem grzech nie powinien nad wami panować, skoro nie jesteście poddani Prawu, lecz łasce. Jaki stąd wniosek? Czy mamy dalej grzeszyć dlatego, że nie jesteśmy już poddani Prawu, lecz łasce? Żadną miarą! Czyż nie wiecie, że jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników pod posłuszeństwo, jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź [niewolnikami] grzechu, [co wiedzie] do śmierci, bądź posłuszeństwa [co wiedzie] do sprawiedliwości? Dzięki jednak niech będą Bogu za to, że gdy byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano, a uwolnieni od grzechu, oddaliście się w niewolę sprawiedliwości (Rz 6,11–18).

Najlepszym sposobem oddania swego ciała Bogu jest wyobrażenie siebie (w czasie modlitwy) leżącego na ołtarzu, tak jak Abraham przygotował na ołtarzu swego syna Izaaka. Oczami umysłu zobacz siebie na tym ołtarzu i w imieniu Jezusa powiedz swemu niebiańskiemu Ojcu, że w 100% należysz do Niego teraz i na całą wieczność. Następnie jako jego sługa słuchaj każdego nakazu. Jeśli kiedyś zapomnisz być Mu posłuszny lub dobrowolnie złamiesz swoje oddanie, ponownie poddaj się wykonywaniu jego woli.

18. Pomagaj innym ludziom

Ponieważ chrześcijaństwo to żywa wiara, chrześcijanie kierowani przez Ducha dzielą się swoją wiarą (Dz 1,8). Bóg posłużył się innymi ludźmi w twoim życiu, by pomóc ci zejść z grzesznej drogi. Najszybciej jak potrafisz, naucz się dzielić swoją wiarą. Większość dobrych, biblijnych kościołów posiada specjalne nauczanie, które uzdolni cię do mówienia o swojej wierze w Chrystusa. Nie polecam, byś publicznie mówił, że byłeś homoseksualistą, z wyjątkiem specjalnych konferencji dla homoseksualistów lub szczególnych sytuacji. Ponieważ wielu chrześcijan ciągle jeszcze nie wie, jak poradzić sobie z taką wiadomością, korzystniejsze byłoby ogólne mówienie o swej grzesznej przeszłości, tak jak robią to inni. Nie oczekujemy, że nawrócone prostytutki będą szczegółowo opisywały swoją przeszłość. Ty również nie powinieneś tego robić. Każdy grzech prowadzi do nieszczęścia. Chrystus naprawdę zbawił cię od takiego życia, masz więc wiele powodów, by Go wychwalać. Nigdy nie jest mądrze poświęcać zbyt wiele czasu na mówienie o przeszłości. To, kim obecnie jest dla ciebie Jezus Chrystus, bardziej innych interesuje i może być źródłem błogosławieństwa.

Nie bądź zdziwiony, jeśli Bóg powoła cię do służby wśród homoseksualistów, gdy będziesz już na tyle silny duchowo, by sobie z tym poradzić. W 2 Liście do Koryntian 1,4 jesteśmy pouczani, że możemy pocieszać innych będących w kłopotach tym samym pocieszeniem, jakiego doznaliśmy do Boga. Jako pastor odkryłem, że najwspanialszą terapią w świecie jest pomaganie innym. Przynosi to korzyść nie tylko tym, którym pomagamy, ale wzbogaca pomagającego. W zdrowy sposób przestaje on patrzeć na siebie, a zaczyna widzieć innych potrzebujących ludzi. Nic nie jest bardziej niezdrowe niż koncentrowanie na sobie.

A co z demonami?

Niektórzy chrześcijanie, pracujący z homoseksualistami, są przekonani, że ludzie ci są opętani przez demony i by upewnić się o ich całkowitym wyleczeniu, należy te demony wyrzucić. Opowiada się wiele niesamowitych historii o wyrzucaniu demonów i natychmiastowym uleczeniu. Muszę wyznać, że mam ograniczone doświadczenie, jeśli chodzi o demony, i mówiąc szczerze chcę, by tak pozostało. Mam ogromny szacunek do mocy przeciwnika, zbyt wielki, by niepotrzebnie angażować go w walkę.

Bez wątpienia niektórzy homoseksualiści rzeczywiście znajdują się pod wpływem jakiegoś demona. Widziałem przejawy wrogości homoseksualistów, którzy wydawali się być nienormalnie „opętani”. Brutalność seksualna, do jakiej przyznają się niektórzy, wydaje się być tak nienormalna, że jej źródłem mogą być demony. Z pewnością każdy człowiek, który rozmyślnie przeciwstawia się Bogu i jego prawom przez dłuższy okres, jest narażony na wpływ demonów. Osobiście jednak odkryłem, że zrzucanie winy za grzech (niezależnie jaki jest to grzech) na szatana może stanowić furtkę, dzięki której odpowiedzialność za dane zachowanie przerzucona zostanie na kogoś innego, co w konsekwencji zakłóca proces uzdrowienia. Nawet po wyrzuceniu demona, jeśli jest to konieczne, dany człowiek nadal musi pokonać swój homoseksualizm. Przez niego stał się tak zbuntowany wobec Boga, że był podatny na wpływ demonów.

Jestem pewny dwóch rzeczy, dotyczących tej sprawy. Po pierwsze, jeśli mamy do czynienia z opętaniem przez demona, wtedy osoby przyprowadzające homoseksualistę do Chrystusa będą tego świadome. Nie można całkowicie ukryć opętania. Prędzej czy później szatan zdradzi swą obecność w czasie duchowego rozeznania. Po drugie, Bóg zawsze będzie prowadził ofiary szatana do dojrzałego chrześcijanina, który może pomóc w takich przypadkach, jeśli dane osoby szczerze szukają Bożej pomocy (J 7,17).

Podsumowanie

Nie jest łatwo porzucić homoseksualny styl życia. Prawdopodobnie będzie to najcięższa walka, jaką stoczy chrześcijanin homoseksualista. Jednak z Bożą pomocą może ją wygrać. Setki osób doznały takiego uwolnienia dzięki wierze w Jezusa Chrystusa, choć tego nie rozgłaszano ani nie robiono z tego widowiska. Postępowanie według powyższych kroków do zwycięstwa otworzyło wielu ludziom drzwi do całkowicie nowego, twórczego i szczęśliwego życia. Mam nadzieję, że będzie tak samo w twoim przypadku lub w przypadku osób, którym chcesz pomóc.

„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13). Zwróć uwagę na drugie słowo tego wersetu: „mogę”. Bóg nie zrobi za ciebie tego, co możesz zrobić sam. Nie jest realistyczne oczekiwanie, że przyjęcie Jezusa Chrystusa uwolni homoseksualistę od wszelkich pokus. Słyszałem, jak pewien homoseksualista twierdził: „Ponieważ Jezus Chrystus nie usunął moich pokus homoseksualnych, gdy stałem się chrześcijaninem, doszedłem do wniosku, że jest to darem Bożym i że Bóg chce, abym kontynuował takie życie”. Nie jest to nawet kłamstwo szatana. Jest to zwodzenie samego siebie, co jest o wiele gorsze. Bóg chce, abyś porzucił homoseksualizm, tak samo jak chce, by cudzołożnicy zaprzestali cudzołóstwa, gdy staną się chrześcijanami.

Z pewnością będziesz miał pokusy do grzechu. Ale Bóg oczekuje, że się im oprzesz. Dlatego właśnie jesteśmy w Piśmie wzywani: „Zwleczcie starego człowieka” i „Nie pozwólcie, by grzech nad wami panował”. Każdy grzech (łącznie z homoseksualizmem) daje nam dwie możliwości. Z Bożą pomocą możesz wybrać posłuszeństwo albo możesz odrzucić moc Boga do zwycięstwa i robić to, co jest dla ciebie przyjemne. Posiadanie pociągów lub pokus homoseksualnych nie jest złe. Wielu ludzi tego doświadcza. Homoseksualista to ktoś, kto pozwala, by przekształciły się one w namiętności dzięki fantazjowaniu lub myśleniu o tym, aż dokona aktu homoseksualnego.

Kiedyś w programie radiowym pewien psychiatra ostrzegał: „Nie ma czegoś takiego jak niekontrolowany impuls. Te same mięśnie, które podnoszą pistolet, mogą powstrzymać cię przed naciśnięciem spustu”. Bóg zagwarantował, że nigdy nie pozwoli kusić cię ponad twą zdolność panowania nad pokusą. „Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać” (1 Kor 10,13).

***
Copyright wydania polskiego: Wydawnictwo „Pojednanie”, Lublin.

Zobacz również

Jutrzejszy świat

Książka: Jezus jest nadzieją Autor: Stephen H. Travis rozdział 6 – JUTRZEJSZY ŚWIAT

Jeden komentarz

  1. Wywal te teksty o hipnozie. To satanizm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *