Jak wygląda świat prześladowań na koniec roku 2017 – W. Tasak

Rok 2017 powoli się kończy, więc bez większego ryzyka można spróbować nakreślić pewną próbę oceny sytuacji, w jakiej Kościół na świecie znajduje się na dziś w kontekście prześladowań… i swego rozwoju. Bazując m.in. na opiniach ekspertów organizacji Open Doors i zebranych przez nią danych, można zauważyć kilka ważnych prawidłowości dotyczących tego tematu.

Azja Południowa i Południowo-Wschodnia: lokalne rządy uciekają w nacjonalizm

Po pierwsze, nawet jeśli środek ciężkości prześladowań Kościoła nie przeniósł się z krajów arabskich w głąb Azji i Afryki, to z pewnością można powiedzieć o powstaniu trwałych ognisk zapalnych poza światem islamu. Religijny nacjonalizm regionu Azji Południowej nie jest nowym zjawiskiem, bowiem rozwija się już od ćwierćwiecza, jednak nie ma wątpliwości, że po wygraniu wyborów w Indiach przez partię Narendry Modiego w maju 2014, nie tylko zyskał nowy, silny impuls do działania, ale też znacznie szerszą bazę społeczną. Hinduistyczni nacjonaliści, którzy stracili władzę na dziesięć lat, wykorzystali tę dekadę, aby wyraźnie poszerzyć swoje wpływy i obecność na terenach wiejskich, zamieszkałych przez setki milionów mieszkańców Indii. W specjalnych szkołach skupiających się na radykalizacji całych rodzin przygotowano ponad 600 tys. ekstremistów, gotowych do radykalnych działań. W ciągu każdego miesiąca organizacje chrześcijańskie w Delhi donoszą o co najmniej 40 przypadkach pobicia lokalnego pastora, spalenia kościoła na danym terenie, czy napaściach na konwertytów z hinduizmu. Zdaniem
analityka prześladowań pracującego na potrzeby tworzenia World Watch List (Światowego Indeksu Prześladowań) w Indiach tamtejszą sytuację wyjaśnia następująco: „Tu nie chodzi tylko o przemoc i agresję. Znacząco pogorszył się poziom wolności we wszystkich aspektach indyjskiego społeczeństwa, a hinduistyczni radykałowie są dosłownie bezkarni”. Nie są incydentalne historie, bowiem spośród 64 milionów wyznawców chrześcijaństwa żyjących w Indiach, aż 39 mln obejmuje zasięg bezpośrednie prześladowania.

A problem nie dotyczy jedynie Indii i hinduizmu. Np. w Bhutanie prześladowania wypływają z kręgów buddystycznych. Tamtejszy rząd nie uznaje miejscowych chrześcijan za prawdziwych Bhutańczyków, po pociąga za sobą falę dyskryminacji. W większości krajów Azji Południowo-Wschodniej jest podobnie, tamtejsze rządy głoszą, że mieszkańcy ich krajów powinni wyznawać miejscowe religie – W Sri Lance buddyzm, w Malezji islam, nawet w komunistycznych Chinach władze zachęcają,że jeśli ktoś już musi być religijny, niech wybierze jednej z miejscowych systemów wierzeń, np. konfucjonizm. Wcale nie lepiej jest w Laosie czy Wietnamie. Nie bez powodu w żadnym z krajów tego regionu nie odnotowano spadku represyjności wobec chrześcijan. Tamtejsze, często niestabilne rządy chętnie grają na nucie nacjonalizmu, czyniąc z chrześcijan kozły ofiarne, aby w ten sposób zdobyć poklask tradycyjnych społeczeństw.

Afryka subsaharyjska: pogorszenie sytuacji na całym terenie

Po drugie, właśnie Afryka subsaharyjska od dobrych kilku lat stale pnie się w górę, jeśli chodzi o wzrost wpływy islamistycznych, co jak zawsze przekłada się na prześladowanie chrześcijan. Wprawdzie zbrodnie bojówek al-Szabab i Boko Haram trwają od dawna, ale ich skala przybiera na sile i ta druga organizacja pod koniec 2016 r. została oskarżona przez ONZ o wywołanie wielkiego kryzysu społecznego w Afryce, kiedy w wyniku wywołanych przez tych islamistów walk, 8 milionów osób zagrożonych zostało śmiercią głodową.

Niepokojem napawa nowy trend panujący w tej części Afryki, polegający na tym, że muzułmańscy ekstremiści korzystając z obfitości funduszy otrzymywanych z Arabii Saudyjskiej sięgają swymi wpływami poza środowiska muzułmańskie, budując całe sieci ośrodków szkolących ekstremistów w Somalii, Kenii, Nigrze oraz Burkina Faso, a także pozyskując (korumpując) lokalnych urzędników w celu zdobywania koncesji na budowę kolejnych meczetów i wspierając polityków dopiero ubiegających się o urzędy publiczne.

Zaskakującym krajem jest Kenia. Populacja chrześcijan wynosi tam prawie 40 mln ludzi (82%), a mimo to w Światowym Indeksie Prześladowanych państwo to zajmuje wysokie 18 miejsce. Nawet w stolic kraju Nairobi, tamtejsi pastorzy muszą zatrudniać firmy ochroniarskie, który z obawy przed zamachami sprawdzają każdego wchodzącego do kościoła za pomocą wykrywaczy metali. Jest efektem silnej radykalizacji miejscowych muzułmanów, którzy stanowią ok. 11% populacji. Inne państwo tego regionu, leżące w Afryce Zachodniej Mali odnotowało największy wzrost w Indeksie Prześladowanych za rok 2017, przesuwając się w górę aż o 12 miejsc, na pozycję 32, podobnie duże pogorszenie sytuacji nastąpiło w leżącym na wschodnim krańcu kontynentu Jemenie. W obrębie całego rejonu Sahel sytuacja chrześcijan ulega pogorszeniu. Zdaniem eksperta Open Doors: „Jest to krytyczny moment dla przyszłości chrześcijan w tym regionie… jeśli destabilizacja wymknie się spod kontroli, a bojówki będą działać w dotychczasowy sposób, chrześcijanie będą zabijani i wypędzani z całego regionu”.

Bliski Wschód: nie wszystkie kraje tak samo opresyjne

Po trzecie, na całym Bliskim Wschodzie, sytuacja nadal jest bardzo zła. islamski ekstremizm pozostaje dominującą siłą napędzającą prześladowania w krajach objętych Indeksem. Dlatego też Bliski Wschód oraz Północna Afryka to regiony, z których wywodzi się najwięcej krajów na liście: 14 spośród pierwszej dwudziestki, oraz aż 35 spośród całej pięćdziesiątki. Dwaj najwięksi przeciwnicy polityczni w tym regionie: Arabia Saudyjska i Iran, reprezentują podobny poziom religijnego ekstremizmu, Jemen czyniąc zdalnym polem wzajemnej rywalizacji. Głównymi ofiarami tej batalii jak zwykle stali się chrześcijanie, którzy znaleźli się między młotem a kowadłem, obie strony traktują ich bowiem równie wrogo.

Jednak nawet w tak trudnym regionie da się zauważyć pewne zróżnicowanie postaw wrogich. Jego podstawą są kwestie polityczne. Syria, Egipt i Algieria, to państwa które zwalczają ekstremistów islamskich. Choć nie oznacza to, że chrześcijanie czują się tam bezpiecznie, jednak mogą liczyć przynajmniej na częściową pomoc ze strony władz. Syria, dzięki pomocy wojskowej z Rosji, krok po kroku odzyskuje władzę nad zrewoltowanymi terenami. Syryjscy chrześcijanie zamieszkujący obszary znajdujące się pod kontrolą rządu cieszą się w większości przypadków wolnością podobną do tej sprzed wojny, a większość wierzących już wcześniej uciekła z terytoriów opanowanych przez rebeliantów, te zresztą wyraźnie się skurczyły. Szczególnie ziemie kontrolowane przez dłuższy czas przez brutalnych bojówkarzy z ISIS.

Nie wszystkie informacje podsumowujące rok 2017 są nieodmiennie złe. Na szczęście w kilku miejscach globu można zauważyć pozytywne zmiany w położeniu Kościoła.

Chrześcijanie wracają do swoich domów

Rozgromienie bojówek Państwa Islamskiego na terenie Północnego Iraku oraz Syrii i znaczne ograniczenie terenów pod och kontrolą, sprawiło, że pojawiła się nadzieja na powrót chrześcijan do ich domów. „Nie możemy się doczekać powrotu” – powiedział jeden z nich, w Irbilu, a następnie dodał: „Ale wrócimy bardziej zdeterminowani by bronić naszej wolności”. Pierwsze grupy wracają już do Aleppo i Mosulu. Ale problemem nie jest odbudowa domów i kościołów. „Przed nami nie tylko zadanie podniesienia Aleppo z gruzów, ale i wyzwanie budowania na nowo międzyreligijnych relacji. nadwyrężonych wojenną przemocą – podkreśla melchicki hierarcha tego miasta. Jednak abp Jean-Clément Jeanbart dodał, że budowanie wzajemnego pojednania i wspólnej z muzułmanami przyszłości nie przeraża tamtejszych chrześcijan. Jednak o tym, że problem jest poważny świadczy wypowiedź jednego z nich. „Zostałem zdradzony przez moich muzułmańskich sąsiadów… Jak mam tam wrócić i żyć z nimi ramię w ramię?”.

W tym momencie wydaje się, że największe zagrożenie minęło. Nie przybywa nowych wygnanych, ani nowych straszliwych wieści o egzekucjach. Choć oczywiście nie wiadomo na jak długo. Liczba uciekających spadła, jednak wciąż wielu chrześcijan obawia się, że ich stała obecność w tym regionie może ostatecznie dobiec końca. W 2017 r. Open Doors szacuje liczbę chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w Turcji na około 16,5 miliona osób, włączając w to osoby przesiedlone oraz ekspatriantów w rejonie Zatoki Perskiej.

Stosunkowo nowym zjawiskiem jest też obecność chrześcijan – uchodźców z Bliskiego Wschodu, którzy uciekli przed terrorem islamistów. Jest to też temat, który zasługuje w przyszłości na szersze potraktowanie. Okazuje się, że kościoły w krajach takich jak Niemcy, Szwecja i Wielka Brytania, które przyjmują takich uchodźców są nie tylko ofiarodawcami chrześcijańskiej miłości bliźniego, ale także beneficjentami takich działań. Chrześcijanie w wielu miastach poświęcają swój czas i umiejętności, by uczyć przybyszów lokalnego języka, i dzięki temu wszystkiemu tworzą się związki, które sięgają aż do kościoła. Niektórzy emigranci będący wcześniej muzułmanami nawrócili się na chrześcijaństwo, a pomimo niepewności, czy przynajmniej niektórzy z nich nie uczynili tego z chęci polepszenia swojej sytuacji w związku z przyznaniem prawa do azylu, niektóre Kościoły korzystają ze świeżego napływu młodych wierzących. Pewien pastor z Cambridge powiedział ostatnio: „Czujemy się odświeżeni dzięki nowym wierzącym. Oni mają inne pytania i niesamowite doświadczenie, a my rozwijamy się, bo ich ciekawość pokazała nam nowe spojrzenie na naszą wiarę”. Inny pastor ze środkowych Niemiec zauważył: „Przypominają nam jak wygląda prawdziwa wiara”.

Przestańmy imitować innych!

Jeszcze jednym interesującym skutkiem represji, jakich doświadcza Kościół, jest sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Chinach. Ocenia się, że spośród blisko stu milionów tamtejszych chrześcijan, aż 60 procent praktykuje swoje życie duchowe i religijne poza strukturami oficjalnych Kościołów. Jednak zarówno te formalne wspólnoty, jak i domowe, działające nieoficjalnie, zwykle bardzo mocne przypominają swoje zachodnie odpowiedniki. Jak zauważył jeden z pastorów w Pekinie: „Nie jesteśmy wystarczająco chińscy”. Od 2012 r. da się zauważyć wzrost kontroli sprawowanej przez państwo nad Kościołami. Jednak zdaniem jednego z pastorów z Szanghaju, jest to sytuacja prowadząca do bardzo dobrych rezultatów. „Ślepo kopiowaliśmy kościoły zachodnie. Bóg sprowadził na nas to doświadczenie, abyśmy przestali imitować innych i budować mega kościoły. Teraz, kiedy musieliśmy znów rozproszyć się w małych grupach, wierzę że mamy szansę stać się prawdziwie rdzennym kościołem”. Obserwacja ta potwierdza zasadę znaną od wieków: w rezultacie prześladowań, wszystko jedno krwawych, czy jedynie administracyjnych, Kościół zawsze nabiera siły, zmuszony szukać nowych rozwiązań, a przede wszystkim – Bożego prowadzenia i opieki. Kryzys zawsze bowiem mobilizuje wiarę i zwiększa stopień zależności od Boga, w miejsce zależności od kopiowanych metod czy rozwiązań.

Rok 2017 r., chociaż jest kolejnym, w którym podtrzymany zostaje trend administracyjnego naporu i opresji spotykających Boży Kościół na świecie, pokazuje, że przychodzą też chwile oddechu, czasowego zelżenia obaw i lęku. Wypędzonym czasem udaje się wracać w swoje strony rodzinne, domy i kościoły przygotowywane są do odbudowy, a nauka przebaczania postępuje i koi poranione dusze. Jednocześnie potrzeb jest wiele i jako część tego samego ciała nie powinniśmy zwalniać tempa w procesie wzmocnienia prześladowanego Kościoła. Niezależnie od okoliczności – lepszych bądź gorszych – prawda podstawowa pozostaje zawsze tak samo aktualna:

2 Dusza moja spoczywa tylko w Bogu,
od Niego przychodzi moje zbawienie.
3 On jedynie skałą i zbawieniem moim,
twierdzą moją, więc się nie zachwieję.
4 Dokądże będziecie napadać na człowieka
i wszyscy go przewracać

jak ścianę pochyloną,
jak mur, co się wali?
5 Oni tylko knują podstępy
i lubią zwodzić;
kłamliwymi ustami swymi błogosławią,
a przeklinają w sercu.
6 Spocznij jedynie w Bogu, duszo moja,
bo od Niego pochodzi moja nadzieja.
7 On jedynie skałą i zbawieniem moim,
On jest twierdzą moją, więc się nie zachwieję.
8 W Bogu jest zbawienie moje i moja chwała,
skała mojej mocy,
w Bogu moja ucieczka.
9 W każdym czasie Jemu ufaj, narodzie!
Przed Nim serca wasze wylejcie:
Bóg jest dla nas ucieczką!
(Ps 62:2-9, BT)

Dr Włodzimierze Tasak Open Doors Polska

Zobacz również

Czy mamy powody do obaw, obserwując skalę prześladowań Kościoła na świecie?

W powszechnej opinii współcześnie chrześcijanie cierpią dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ocenia się, że „co …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *