3. Mąż jednej żony

Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony… ITym 3,2

Cecha ta wprawiała i wprawia w zakłopotanie wielu ludzi. Istnieje mnóstwo interpretacji tego, co Paweł miał tutaj na myśli; najprostsza z nich sugeruje, że apostoł mówi o duchowym przewodniku Kościoła jako o człowieku intymnie związanym tylko z jedną kobietą, lecz gdyby Pawłowi rzeczywiście o to chodziło, to po co wymieniałby tak oczywistą dla każdego cechę życia chrześcijańskiego? Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że kultura okresu nowotestamentowego przesiąknięta była najróżniejszymi praktykami pogańskimi i wywierała silny wpływ na ówczesnych ludzi.

Popatrzmy na Koryntian. Tolerowali oni, a nawet chełpili się mężczyzną, który współżył seksualnie ze swoją macochą, co było czynem niemoralnym niespotykanym nawet wśród pogan. Pogańscy mieszkańcy Koryntu byli być może rozpustni i niemoralni, lecz najwidoczniej nie praktykowali takich rzeczy (patrz I Kor 5,1).

Jeżeli nowotestamentowy zbór tolerował taki rodzaj zboczenia, nic dziwnego, że Paweł nie omieszkał przypomnieć chrześcijanom, iż Boży mężczyzna powinien być człowiekiem poślubionym jednej kobiecie i pozostawać wiernym wobec niej i tylko niej.

Pamiętajmy jednak, że zdarzają się ludzie, którzy wszelkim sposobem starają się dopasować Słowo Boże do swego własnego rozumowania. Nawet Joseph Smith, dziewiętnastowieczny przywódca pewnego ruchu religijnego, wynalazł sposób na pogodzenie poligamii z chrześcijaństwem. I gdyby sposób ten nie został odrzucony przez ustawodawstwo państwowe, niewątpliwie tysiące mormonów uprawiałoby poligamię, gwałcąc fundamentalne przykazanie Boże.

DALSZE UWAGI I WNIOSKI

Granice moralności chrześcijańskiej sięgają jednakże poza sferę fizycznego aktu współżycia seksualnego. Sam Jezus wypowiedział się bezpośrednio na ten temat: “Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A ja wam powiadani, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim” (Mat 5,27-28).

Zwrot “pożądać jej” oznacza silnie pragnąć fizycznych, seksualnych kontaktów z nią. Należy jednak odróżnić pokusę od pożądania i grzechu. Każdy krewki mężczyzna – żonaty czy nieżonaty – bywa kuszony. Nikt nie jest w stanie całkowicie uniknąć oddziaływania podniecających bodźców XX wieku, które emanują z okładek czasopism, reklam kinowych lub telewizyjnych. Dodajmy do tego wielotysięczną rzeszę kobiet ubierających się wyzywająco i żeńskich ekshibicjonistek, często spotykanych w naszej kulturze, a nietrudno nam będzie zrozumieć, dlaczego tylu mężczyzn bywa codziennie kuszonych. Sama pokusa nie jest co prawda grzechem, lecz może doprowadzić do grzechu. Każdy mężczyzna, który potajemnie i świadomie zabawia się myśleniem o niemoralnych kontaktach seksualnych z kobietą, popełnił w oczach Boga już czyn grzeszny.

Oczywiście istnieje w tej sferze pewna subtelna granica, którą nie jest łatwo określić w odniesieniu do poszczególnych jednostek. Potrzeby seksualne mężczyzn i ich popędy płciowe są bardzo różne. Niektórzy potrafią bez większego wysiłku oprzeć się pokusie w prowokujących sytuacjach. Inni znów są niezmiernie wrażliwi na wszelkie bodźce podniecające seksualnie. Każdy chrześcijanin musi uporać się ze swymi osobistymi problemami dotyczącymi czystości moralnej. Znacznie lepiej jest zachowywać nawet zbytnią ostrożność, aniżeli pozwalać na to, aby podstępne wpływy świata doprowadzały do cudzołóstwa w sercu.

Istnieją również inne, niezmiernie istotne aspekty tej kwestii. Mężczyzna szczęśliwy w pożyciu małżeńskim (to znaczy taki, którego życie seksualne jest co najmniej zadowalające) potrafi zazwyczaj skutecznie stawić czoła normalnym pokusom życiowym. Pastorzy i inni doradcy potrafią rozmawiać o tych sprawach z płcią odmienną, nie tracąc wcale obiektywizmu i nie ulegając nieczystym pokusom. Natomiast mężczyzna, którego życie seksualne nie jest szczęśliwe, powinien wystrzegać się jak ognia udzielania porad kobietom. Byłoby to niewątpliwie bardzo niebezpieczne dla niego. Pokusa może szybko przemienić się w pożądliwość i grzech, popełniony następnie w myślach lub czynach.

Nieżonaci mężczyźni powinni być również bardzo ostrożni. Mężczyźni żonaci, choć często nie są w stanie uniknąć sytuacji życiowych, w których narażeni są na działanie bodźców seksualnych, dysponują na szczęście naturalnymi środkami rozładowywania napięć seksualnych, jakie towarzyszą pokusie. Mężczyźni nieżonaci natomiast, mogą przeżyć ostre i nieustanne zmagania z pożądliwością seksualną, zwłaszcza gdy mają skłonność do niezwracania uwagi na to, co dopuszczają do swoich myśli. Nawet bez świadomego pogarszania problemu przez beztroskie działania, istnieje wystarczająca ilość sytuacji, których nie da się uniknąć.

KILKA SUGESTII PRAKTYCZNYCH

Podczas studiowania tej cechy w gronie wierzących mężczyzn ustaliliśmy pewien zestaw zasad, których powinien przestrzegać mężczyzna pragnący osiągnąć wysoki poziom moralny. Oto niektóre z nich:

1. Powinniśmy dążyć do tego, aby nasze współżycie z żonami oparte było na dobrym, wzajemnym zrozumieniu.

Żonaty mężczyzna, który chce mieć uporządkowane życie moralne i przezwyciężać normalne pokusy codziennego życia, musi być człowiekiem, prowadzącym zadowalające życie seksualne w małżeństwie.

Paweł wypowiada się na ten temat w Pierwszym Liście do Koryntian (7,1-5). Poucza on tutaj zarówno żony, jak i mężów, aby zaspokajali swoje wzajemne potrzeby seksualne, by szatan nie doprowadził jego lub jej do niemoralności seksualnej i niewierności. Wielu żonatych mężczyzn uwikłało się umysłowo lub fizycznie w romans z inną kobietą z winy żony, nieczułej na seksualne i psychiczne potrzeby męża. Mogła być to egoistka traktująca seks jako coś w rodzaju broni, którą należy wykorzystać przeciwko mężowi. Mogła być to także kobieta naiwna, nieświadoma silnych popędów krewkiego mężczyzny, który przez cały czas pracy w biurze wystawiony jest na ciągłe pokusy. Również wielu mężczyzn popełnia w tych sprawach poważny błąd. Często cierpią po cichu i nie zwierzają się żonom ze swych problemów lub też grzeszą przeciwko swoim żonom, a potem obwiniają je za to, że nie zaspokajają ich potrzeb.

Przeciętna wierząca kobieta może wiedzieć bardzo mało na temat wewnętrznych problemów mężczyzny – nawet najbliższego. Po pierwsze, kobiety nie potrafią wczuć się głęboko w te problemy, ponieważ psychiczne i fizyczne aspekty ich potrzeb seksualnych są inne niż mężczyzn. Po drugie, jeżeli ktoś nie uświadomi im tych różnic, mogą nie uzmysłowić sobie, jak poważna jest ich rola we współżyciu seksualnym. Warunkiem pełnego porozumienia jest więc szczerość, wrażliwość na potrzeby partnera i rozmawianie o tych sprawach.

2. Nie powinniśmy stwarzać sytuacji konfliktowych przez świadome igranie z pokusą.

Moi współpracownicy, którzy często podróżują, są zgodni co do tego, że kioski znajdujące się na dworcach oferują wiele publikacji nie pomagających wcale w zachowaniu czystości. Wiele takich placówek handlowych specjalizuje się we wszelkiego rodzaju pornografii. W takich miejscach chrześcijanin może łatwo ulec pokusie, aby na przykład przejrzeć “Playboya”, nie kupując go. A przecież takie publikacje mogą wsączyć dużo jadu do umysłu człowieka i zatruć jego życie duchowe, doprowadzając je do niebezpiecznego stanu.

Nie chcemy przez to stwierdzać, że niemożliwe jest spojrzenie na pornografię bez grzechu, ale bardzo niewielu mężczyzn mogłoby uczciwie stwierdzić, że patrzenie na nią nie wpływa na nich negatywnie. Niektórzy zaś absolutnie nie mogliby uczynić tego, nie grzesząc.

W pełnym pokus społeczeństwie w jakim żyjemy, powinniśmy -niezależnie od stopnia naszej dojrzałości duchowej – wystrzegać się świadomych kontaktów z literaturą, filmami, programami telewizyjnymi o treści podniecającej nasze zmysły, oraz unikać wszelkich działań zmierzających do niemoralnego pobudzenia naszej seksualnej natury.

Do zasady tej powinni szczególnie stosować się mężczyźni nieżonaci. Jak powiedzieliśmy wcześniej, mężczyzna żonaty dysponuje słusznym sposobem rozładowania swego napięcia seksualnego. Natomiast mężczyzna nieżonaty, silnie podniecony przez niewłaściwe bodźce, staje w sytuacji zaciekłej walki. W naszej współczesnej kulturze istnieje tylko jedna odpowiedź na dylemat człowieka nieżonatego, jeżeli dobrowolnie decyduje się on na pozostanie kawalerem. Jest to odpowiedź, jakiej Paweł udziela młodemu Tymoteuszowi, który również żył w pełnym pokus społeczeństwie. Człowiek taki powinien “uciekać przed młodzieńczymi pożądaniami, a zabiegać o sprawiedliwość” (II Tym 2,22, BT).

3. Powinniśmy zabezpieczać się przed popełnianiem tego grzechu przez regularne studiowanie Słowa Bożego i modlitwę.

Nic tak bardzo nie osłabia pragnienia, aby utrzymywać społeczność z Bogiem i studiować Jego Słowo, jak bierne poddawanie się działaniu niewłaściwych bodźców seksualnych. Z drugiej zaś strony, nic nie pomaga skuteczniej w przezwyciężaniu pokus i pożądliwości, jak głębokie życie modlitewne i systematyczne studiowanie Biblii. Apostoł Paweł pisał: “Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały” (Fil. 4,8).

4. Powinniśmy wystrzegać się bezczynności.

To było właśnie przyczyną upadku moralnego Dawida. Jego pokusa przemieniła się w pożądliwość i grzech, gdy pozwolił sobie na zbytnią bezczynność. Gdy stajemy w obliczu silnej pokusy, bezczynność jest czystym szaleństwem. Był to pierwszy krok do upadku wielu mężczyzn, nawet przywódców duchowych.

5. Jeśli nie potrafimy uporać się z tym problemem, powinniśmy skorzystać z pomocy kogoś, do kogo mamy zaufanie.

Jeśli w Twoim małżeństwie istnieje brak zrozumienia i czułości, może być to sygnałem, że potrzebna Ci jest czyjaś pomoc. Czasami byłem świadkiem tak trudnych sytuacji małżeńskich, że mąż nie był w stanie zwierzyć się bezpośrednio żonie ze swoich osobistych przeżyć. Potrzebował wówczas jakiejś trzeciej osoby – rozumiejącego doradcy lub pomocnika.

A może, jako nieżonaty mężczyzna, toczysz walkę z pożądliwością którą przegrywasz? W takim przypadku jest Ci pilnie potrzebny rozumiejący przyjaciel i pomocnik, ktoś, kto by cię wysłuchał, udzielił Ci odpowiedniej rady i modlił się z Tobą. Jednakże w żadnym wypadku nie czyń tak jak niektórzy nieżonaci mężczyźni. Zwierzali się oni ze swoich kłopotów kobietom i to nie tylko pannom, lecz nawet mężatkom. Potrzebny Ci jest dojrzały Boży mężczyzna, który potrafiłby pomóc Ci w rozwiązaniu Twych problemów.

PROJEKT OSOBISTY

Niniejszy projekt osobisty ma na celu pomóc Ci w utrzymaniu życia na odpowiednim poziomie moralnym.

Krok A

Dotyczy mężczyzny żonatego: Poproś swoją żonę, aby przeczytała sama ten rozdział. Powiedz jej, że pragniesz w ten sposób uzyskać temat do wspólnej dyskusji z nią.

Dotyczy mężczyzny nieżonatego (kobiety niezamężnej): Wymień trzy największe problemy, z którymi spotykasz się w swoim życiu seksualnym.

Krok B

Dotyczy mężczyzny żonatego: Przedyskutuj z żoną niniejszy rozdział, kierując się podanymi niżej pytaniami:

1. W jaki sposób Ty, jako kobieta, różnisz się ode mnie jako mężczyzny, zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje odczucia, potrzeby i postawy seksualne?
2. W jaki sposób Ty, jako mężczyzna, różnisz się ode mnie jako kobiety, zwłaszcza jeśli chodzi o Twoje odczucia, potrzeby i postawy seksualne?
3. Co możemy zmienić w naszym podejściu do tych spraw, abyśmy mogli lepiej zaspokajać nasze wzajemne potrzeby seksualne?

Dotyczy mężczyzny nieżonatego (kobiety niezamężnej): Uważnie przemyśl problemy, które poprzednio wymieniłeś, a następnie uczciwie odpowiedz na następujące pytania:

1. Co czynię, aby poznać istotę tych problemów?
2. Co mogę uczynić, aby je rozwiązać?
3. Czy jestem w stanie rozwiązać je samodzielnie, czy też potrzebuję pomocy jakiegoś godnego zaufania przyjaciela lub kompetentnego doradcy?

Zobacz również

1. Dokąd zmierzamy?

Żyjemy w tak zwanej erze błyskawicznych metod, które podobno można stosować w odniesieniu do wszystkiego, …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *